Przeglądasz archiwum bloga wariatkowo » June, 2006.

świńska bajeczka

Za siedmioma farmami, za siedmioma bagnami, za siedmioma korytami żyła sobie świnka. Nie byle jaka to była świnka, bo widziała pomarańcze, a nawet niebo. Wszystkie świnki zachwycały i zazdrościły jej również bardzo dobrej, wręcz eksperckiej, wiedzy na temat wszelkich rodzajów pieprzu. I tak, umiała bez kichnięcia, rozpoznać pieprz biały, czarny, kolorowy, czosnkowy, a nawet ziołowy. Niezwykła to była świnia.

[więcej] »

…znów palę świeczkę… i patrzę sobie właśnie na owady, które lecą do ognia… …i giną…albo topią się w wosku, gorącym na dodatek albo wlatują wprost w płomień i się spalają… i tak się właśnie zastanawiam, co sprawia, że mimo tego, że muszą czuć ciepło a potem gorąco ognia (jakby nie było – zagrożenie) lecą do niego bez większego zastanowienia… a gdy im się nie uda za pierwszym , drugim, trzecim czy czwartym razem, z jakiegoś tam powodu, to próbują i próbują, aż w końcu osiągną swój cel…światło…
za jaką cenę?

[więcej] »

Jak to zrobić?

Jak to zrobić?
-Właśnie. Jak zapytać?
-Nie wiem. Pytania bez odpowiedzi…
Odpowiedzi bez pytań
Świat w chaosie absurdów
A my na nim jak na oceanie
Zmierzamy gdzieś. Kierunek?
-Nie ma. -Nie znamy.
Podczas burzy co komu po kierunku?
Coś… ktoś… pcha do przodu.
Po co? Na co?
Kłębią się myśli. Rosną pytania.
Ktoś nawet daje odpowiedzi…
A ja?
Głucha, ślepa z uśmiechem wariackim
próbuje łapać się wiatru.
Na moim oceanie są przystanie…
Mozolnie budowane w czasie…
relacje międzyludzkie, Uczucia, Marzenia
Wiatr złapany w żagle pcha mnie w kierunku jutra
Ja uporczywie trzymam się wiatru
by nie zgubić wczoraj i dzisiaj
-Po co? -Na co?
Nawet intuicja pojęcia nie ma…
Tak to już jest
Pytania bez odpowiedzi…
Odpowiedzi bez pytań
Płynę choć pływać nie umiem
A teraz?
Siedzę w mojej przystani marzeń
Po co?
Przeczekam burze
by rozkoszować się tęczą:)

nocny koszmar

koszmar dzisiejszej nocy…

[więcej] »

O miłości po mojemu ;) i nie tylko :)

“Jesteś moją klątwą i przekleństwem
niedokończoną przyjemnością
przegryzioną wargą… do krwi

jak oszołomiony wicher
omijam oka Twojej sieci
wieję tylko tam, gdzie mam ochotę
wieję tylko tam, gdzie mam ochotę
sama dobrze wiesz, gdzie…”

Chyba mnie natchnęło :) siedzę sobie sama, w ciemnym pokoju, palą się świece, kadzidło juz się skończylo… I właśnie wskoczyła mi moja jednaz ukochanych piosenek… toz niej pochodzi wyżej wymieniony cytat :)) i gdy patrzylam się na ten śmieszny, skaczący płomień i usłyszałam te słowa, coś w mojej głowie drgnęlo…

[więcej] »

bajka o głuptaskach

Opowiastka o głuptaskach..

Dwóch ich było,kazdy z innej bajki. Dwa głuptaski. Zadaniem ich było światu kolory przywrócic… Takie zadanie nie realne do wykonania mieli przed sobą (wariackie trochę powiem nawet). Kolory były, chęci też ale..ale..ale…. (to słowo często słyszane i znienawidzone przeze mnie). Ludzie przyzwyczaili się do szarości, tak bardzo, że nawet słońce szare im nie przeszkadzało, tęcza, trawa, twarze… wszystko takie nijakie. Nie sposób ich było namówic do zmiany. Zmiana? A po co? Mówili… Zmieniać można ale obok.., innych… Nam dobrze. My się już przyzwyczaili…

[więcej] »

miłość… a co!

- Nie sądzisz, że można mieć coś więcej z życia?
- Co takiego?
- Coś więcej niż obowiązek i śmierć. Dlaczego mamy być zdolni do uczuć, skoro nie możemy ich odczuwać? Po co czekać na coś, skoro nie jest to nam pisane?

[więcej] »

dolly

Skoczyłam
lecę
Nie jest tak strasznie…
Jestem
w niebie
Nie jest wcale aż tak pięknie…
Dwóch rosłych Aniołów
Wyprasza mnie z nieba
Mówią że miejsca
dla niecierpliwych w niebie nie ma…
Najlepiej było wtedy
Kiedy kogoś miałam w sobie
Gdy pachniało deszczem
I marzyłam wieczorem
Gdy karmiłam gołębie
Chlebem z karbidem
Słuchałam muzyki
Upijałam się winem

Hey “Dolly”

Dzisiaj, wczoraj, jutro…

WCZORAJ

20 listopad ? Urodziłam się po 30 godzinach męki mojej mamy i ku utrapieniu lekarzy. W jakim stanie nie będę opisywała… dla mamy było ważne tylko że żyje. Zresztą nie miała ani siły ani czasu na myślenie. Ja wylądowałam w klinice. Po 3 latach jakoś mnie doprowadzili do porządku i stwierdzili ze wszystko będzie dobrze, że poprostu miałam szczęście.
Tak sobie rosłam i rosłam…W przekonaniu ze to szczęście to po prostu może trochę ślepe-ale zawsze szczęście? Przedszkole, szkoła, studia, – ciągle z przekonaniem, że mnie nic złego nie spotka… A nawet gdyby to przecież ja mam przywileje w życiu. Los mnie traktuje z przymrużeniem oka.
Pamiętam jak po wypadku samochodem zawieziono mnie do szpitala i lekarz przekonany ze już jestem pod narkoza ( rzucił komentarz ?głupi to ma szczęście? Nie zdążyłam mu odpowiedzi udzielić, bo zasnęłam… Ale pomyślałam sobie, że faktycznie to nie może mnie głupią nazywać tylko szczęściarą…. Taki maniak zapinania pasów jak ja nie zapiał ich!!! Tylko, dlatego parę minut przed wybuchnięciem zbiornika z benzyną zdążyli mnie wyciągnąć. (scena jak z filmu ale niestety prawdziwa) Przypadek? Nie!!! To właśnie jest moje ?szczęście?.

[więcej] »

spokój w głowie :))

?Niczego nie jest mi szkoda, nic z tego, czego jeszcze mi brak? …hmm..jak to pierwszy raz usłyszałam, to sobie pomyślałam, o co chodzi :) i zrobiłam do tego adekwatną minę :) ..długo, długo potem zrozumiałam… kiedy?? Niedawno :)) …wytłumaczyć? Muszę? :) Tłumaczenie nigdy nie było moją mocną stroną…

Chodzi mi o to, że za bardzo patrzymy za siebie, odwracamy się, analizujemy, kalkulujemy, gdybamy, podsumowujemy, robimy bilans zysków i strat, czasem wyciągamy wnioski… Częściej jednak żyjemy przeszłością (lub na teraźniejszość patrzymy przez pryzmat przeszłości)…po co?? Z nudów? Bo lubimy mieć niepotrzebne problemy? Bo boimy się spojrzeć w zupełnie innym kierunku, bo nie wiemy co tam jest? Ale to nie o tym być miało :) …może jednak…

[więcej] »

domecek z kart

wróciłem na ‘stare śmiec’ :P koniec ‘odpoczynku’ z psychotropowym kotem pod opieką :) miło było… naprawdę odpocząłem, poukładałem parę rzeczy, a przede wszystkim zmieniłem trochę nastawieniu do paru spraw i zacząłem inaczej patrzeć… i bardzo dużo się uśmiechałem:) a dzisiaj, mam wrażenie, jakby to wszystko po prostu runęło jak układany mozolnie domek z kart, lub klocki domino, gdzie wystarczy, by ruszyć jedną z części układanki nie tak, jak się powinno i wszystko się wali. dziwne…

“czlowiek jest stworzony do szczescia, jak ptak jest stworzony do lotu”

[więcej] »





wariatkowo || RSS 2 || Komentarze RSS 2 || RSS 0.92 || Atom
Zawartość bloga objęta jest licencją Creative Commons 2.5.