Czy ktoś z was się zastanawiał, w jakim kierunku podążą świat? Uczucia są spychane na boczny tor…wręcz nie ma dla nich miejsca… a przecież bez nich niewiele sensu ma nasze życie .Czy ktoś się zastanawiał nad tym że: Dzieci kochamy za to że są, dorośli są kochani za to czym są…. Może, dlatego tak bardzo bronimy tych, okruchów dziecka które w nas tkwią. (nawet się rymuje :))))Nie chcę przez całe życie udowadniać co potrafię ,ile jestem warta. Świat dorosłych jest tak skomplikowany że oni sami go nie rozumieją:((((a uczyć chcą.
Dziecku do szczęścia niewiele potrzeba, dorosłym…tak wiele brakuje…Niewinność, szczerość, to cechy dzieci, u dorosłych można znależć tylko marne imitacje tych pojeć. Czystą głupotą więc jest dążenie do dorosłości. Dzisiaj na świecie towarem na wagę złota jest zwykła beztroska dziecka (zwykła a tak naturalna). Dla nas beztroska kojarzona jest nawet z głupotą !!! A przecież dzieci nie są głupie… Ja tam trzymam się zawsze jak najbliżej dzieciaków, mając nadzieje że przysłowie “z kim się przestaje…” nie jest tylko jakimś tam powiedzeniem…Kocham je i one odwdzięczają się tym samym.. Tak poprostu… – bezinteresownie.
A tak w ogóle to kochać kogoś za coś to zwykły handel wymienny… Za niedługo wymyślą jakiś substytut wszystkich uczuć… i tak w sklepie będzie, można kupić 2 kg miłości, litr dobroci. czy też tabletkę na niewinność. Wizja nieco przerażająca ale przecież sposób jest prosty: BIERZMY PRZYKŁAD Z DZIECI… nie kochajmy rozumem a sercem !!!! I – no i PROSTOTA GÓRA !!!!!!!!!!!! :))))
M.
Tuesday, 6th June 2006 :..: 12:09
âCzy trzeba byÄ wariatem, aby spojrzeÄ na bĹÄkitne niebo, w ktĂłrym kÄ piÄ siÄ ptaki, i rozeĹmiaÄ najwiÄkszym Ĺmiechem od serca, kiedy runie budowla, ktĂłrÄ w pocie i samozaparciu wznosiliĹmy lata caĹe? Tak jak Zorba i jego pan, gdy ostatni pieĹ zerwaĹ ostatniÄ linÄ konstrukcji i wszystko runÄĹo jak domek z kart. A potem taĹczyÄ bosymi stopami na wilgotnym Ĺźwirze u brzegu jakiĹ kleftyjski zwariowany taniec. Czy trzeba byÄ maĹym chĹopcem, aby przeĹźyÄ to wszystko i potem, kiedy juĹź siÄ jest u progu dorosĹosci, popatrzeÄ w siebie, zastanowiÄ siÄ i â jak Robert Slocum, bohater powieĹci Hallera âSomething Happenedâ â zrozumieÄ: >â (âMelancholia WÄdrowcaâ).
fou
Tuesday, 6th June 2006 :..: 23:06
Witaj M.>” – nie wiem czy to byĹo zamierzone pominiÄcie, jeĹli tak, to moĹźe nie powienien tego wklejaÄ tutaj :)
zaintrygowaĹ mnie ten “kleftyjski taniec”, bo nazwa ciekawa i taka.. hmm. inna po prostu. google mi niewiele powiedziaĹo, ale trafiĹem, jak mi siÄ zdaje na TwojÄ stronÄ i miÄdzy innymi na czyjĹ (nie wiem czy TwĂłj) post na pewnym forum, gdzie miÄdzy innymi jest cytat, ktĂłry wpisaĹeĹ powyĹźej… ale w tym ‘tutaj’ brakuje koĹcĂłwki, mianowicie: “<
Czy mĂłgĹbyĹ napisaÄ coĹ o tej ksiÄ Ĺźce (jak sÄ dze) – “Melancholia WÄdrowca”. MoĹźe podaÄ autora… nie mogÄ nic znaleĹşÄ, moĹźe kiepsko szukam, ale byĹbym wdziÄczny za wszelkie informacji… :) W pierwszej pomyĹlaĹem, Ĺźe autorem jest Ĺysiak (chociaĹźby ze wzlgÄdu na fakt, Ĺźe cytat pojawiĹ siÄ na forum poĹwiÄconym gĹĂłwnie jemu), ale w Wikipedi, w spisie jego utworĂłw, nie znalazĹem wyĹźej wymienionego, wiÄc moĹźe jest w jakiejĹ ‘grubszej ksiÄ Ĺźce etc… nie bÄdÄ filozowaĹ ;)
jeszcze siÄ chciaĹbym zapytaÄ o znaczenie sĹowa ‘kleftyjski’, bo jak pisaĹem wyĹźej mnie zaciekawiĹo, a chyba ma niewiele wspĂłlnego z kleptomaniÄ (tak jakoĹ mi siÄ skojarzyĹo..;))
co do samego cytatu…
tak.. trzeba byÄ wariatem, Ĺźeby inaczej patrzeÄ na Ĺwiat. tak, Ĺźeby mĂłc siÄ cieszyÄ i ĹmiaÄ, prawdziwie, Ĺmiechem z serca. maĹo kto tak potrafi, jak wĹaĹnie wariat:) i ja bym chciaĹ byÄ takim wariatuĹciem :D co nie jest Ĺatwe, i niewielu posiÄ dzie tÄ umiejÄtnoĹÄ, trzeba umieÄ zachowaÄ w sobie dziecko i jego cechy… a wielu chce dorosnÄ Ä i byÄ ‘dorosĹym’.. szarym, marudzÄ cym, zgorzkniaĹym… a przecieĹź tak nie musi byÄ. i wszystko zaleĹźy od nas, zarĂłwno jak bÄdzie wyglÄ daĹ Ĺwiat, jak i nasze Ĺźycie :)