wróciłem na ‘stare śmiec’ :P koniec ‘odpoczynku’ z psychotropowym kotem pod opieką :) miło było… naprawdę odpocząłem, poukładałem parę rzeczy, a przede wszystkim zmieniłem trochę nastawieniu do paru spraw i zacząłem inaczej patrzeć… i bardzo dużo się uśmiechałem:) a dzisiaj, mam wrażenie, jakby to wszystko po prostu runęło jak układany mozolnie domek z kart, lub klocki domino, gdzie wystarczy, by ruszyć jedną z części układanki nie tak, jak się powinno i wszystko się wali. dziwne…

“czlowiek jest stworzony do szczescia, jak ptak jest stworzony do lotu”


właściwe dalej tak myślę, mój nastrój się już trochę poprawił (dzięki błotko :* :> :)) ale to chyba jeszcze nie to, co było. zauważałem, że za bardzo działa mi na nerwy to miejsce i ludzie, miejsce, które nazywa się domem, a traktuje je raczej jako miejsce tymczasowego pobytu. od ponad 21 lat… ale co zrobić, na razie nie ma innego wyjścia, jak tylko przeczekać i żyć, nie tak, jak by się chciało, ale tak jak można. i nie wchodzić w niepotrzebne konflikty z innymi :)

chyba za bardzo narzekam, pora napisać coś miłego i optymistycznego, w końcu ja już jestem optymistą, nie? jeszcze niedawno uważałem to za niemożliwe, ale się uczę na razie i nie wychodzi mi to chyba tak źle. staram się jak mogę, bo mi się to naprawdę podoba i warto!

marzenia… i noc… często marzenia kojarzą mi się z nocą, a noc z marzeniami. ale nie tylko. lubię noc. nawet bardzo. o wiele bardziej od dnia. zwłaszcza te letnie. cieplutkie, ale orzeźwiające. trochę samotne teraz, i stanowczo za krótkie. o wiele wiele za krótkie. to chyba jedyny minus letnich nocy. zimowe są długie, czasem trochę za zimne, ale bywają też gorące…

noc… miasto śpi, a w oddali szczekają tylko psy. ogólnie cisza. lubię chodzić pustymi ulicami z ciemnymi plamami – tam, gdzie nie pada światło latarni. oświetlone księżycem miasto. uwielbiam ten spokój. moja egzystencja mogłaby głównie opierać się na nocy. półdnia mogę spać… złapać trochę słońca po 14 (kiedy już można i nie pali tak mocno), a potem zaczynać ‘dzień’ w nocy. pracować, bawić się, filozofować (tak po mojemu:P), rozmawiać, kłócić się, godzić, kochać, przytulać, słuchać muzyki, uśmiechać, całować, dotykać, jeść, pić, patrzeć, wąchać, ściągać, oglądać….. lista jest długa:)
noc jest piękna. dzień czasem też. najgorszy dzień może się zmienić w najlepszą noc… może też być po prostu bardzo dobry dzień. i to chyba zależy od tego, z kim go spędzamy i do kogo sie uśmiechamy… pouśmiecham się do was. dajcie mi tylko szansę, a zobaczycie… może nawet uda mi się wywołać uśmiech na waszych twarzach. uśmiech to radość, radość to szczęście, a do szczęścia zostaliśmy stworzeni! po prostu żyć nie umierać! poza tym śmiech to zdrowie (seks też podobno – a jedno i drugie może być bardzo przyjemne i szybko mocno zaraźliwe :D)!

chwila wytchnienia… krótka przerwa na uspokojenie skołatanych nerwów, żeby napisać może coś sensownego może w końcu może się uda… dobra.. to na czym to ja skończyłem ?…

tak tak… noc… pora spać.. dobranoc

a w ogóle czemu ten księżyc tak zapierdala po niebie jak dziki osioł ? gdzie mu się tak spieszy, wiecie może ? szalony (a zawsze myślałem, że to o niej była piosenka… człowiek się uczy całe życie) !

fou