Opowiastka o głuptaskach..

Dwóch ich było,kazdy z innej bajki. Dwa głuptaski. Zadaniem ich było światu kolory przywrócic… Takie zadanie nie realne do wykonania mieli przed sobą (wariackie trochę powiem nawet). Kolory były, chęci też ale..ale..ale…. (to słowo często słyszane i znienawidzone przeze mnie). Ludzie przyzwyczaili się do szarości, tak bardzo, że nawet słońce szare im nie przeszkadzało, tęcza, trawa, twarze… wszystko takie nijakie. Nie sposób ich było namówic do zmiany. Zmiana? A po co? Mówili… Zmieniać można ale obok.., innych… Nam dobrze. My się już przyzwyczaili…

Wten sposób dwa głuptasy wróciły do domu z głupiutkimi minkami i nosem na kwinte. Nie mieli sposobu na głupote ludzką, ani na to by im jakoś wytłumaczyć co tracą. Któregoś ranka stwierdzili że nie wystarczy jak pokolorują świat… to nic w zasadzie nie zmieni… (Farbe wylać ot tak sobie to bez sensu). Myśleli… myśleli i jak to bywa – wymyślili.
.
Potrzebowali czegoś aby pokolorować ludzkie serca…przecież tam wszystko ma swój początek… Za pomocą magii i dobrych wróżek na cały swiat wylano litry, hektolitry czerwieni… nie takiej zwyczajnej, ale magicznej – takiej o zapachu i smaku miłości. A że czerwny mocno farbuje (przynajmniej moje skarpetki tak mają) to się wszystko zafarbowało… Łącznie z serduszkami ludzkimi :))

I tu powinien być koniec… bajki. Bo skoro wszystko ma początek w ludzkim sercu to samo się powinno jakoś poukładać wszystko… Niestety tak jest tylko w bajkach…(nie tej:)) Głuptaski poraz kolejny nie mogły się nadziwić ludzkiej głupocie

Te biedne ludziki nie wiedziały co zrobić z sercami pełnymi uczuć. Albo się maskowały albo bały, lub też próbowały z pralnią chemiczną… (czerwony mocno trzyma) każdy na swój sposób starał się pozbyć “kłopotu”.
Wyjątki wśród ludzi jednak się znalazły… (na szczęście!!!) To właśnie te wyjątki wraz z głuptaskami powędrowały do krainy szczęścia, gdzie mogły cieszyć się tym, o czym inni nawet marzyć nie potrafili – MIŁOŚCIĄ. Magiczne słowo – MIŁOŚĆ – zasiane w sercu powinno zmienić każdego… No chyba że komuś jest do twarzy w szarości i boi się zmian… Wtedy nic już nie pomoze… (nawet w bajce).

Głuptaski wiele nie zdziałały… ale przynajmniej znalazły sobie miłe towarzystwo które potrafiło docenić kolory zycia… Tak wiele a zarazem tak niewiele…. Morał każdy sam se znajdzie w tej bajce (o ile jakiś jest:D)

Za górami za blokowiskami i autostradami tak.. tymi szarymi – istnieje inny świat – wystarczy otworzyć oczy uszy i serce aby w nim żyć, cieszyć się nim i być czasem nazywanym głuptaskiem!!!

a.Kasia