?NIKT NIE MOŻE WYWOŁAĆ EMOCJI W DRUGIEJ OSOBIE?
Coś takiego przeczytałam i się oburzyłam…jak to zresztą ja…
Po chwili namysłu stwierdziłam że może coś w tym jest. Przypomniało mi się jak wczoraj zareagowałam na przesłuchaną piosenkę, którą ktoś mi podesłał w dobrej intencji. Piosenka wywołała we mnie emocje, z którymi cały dzień próbowałam się jakoś uporać (ale widocznie nadaremnie). Złości swojej jednak nie mogłam skierować w stronę piosenki bo to absurd, więc winnym był nadawca. Wiem… głupie to może się wydawać teraz, ale w tamtym momencie według mnie tak to wyglądało.
?nikt nie może w nas wywołać emocji i nikt nie jest za nie odpowiedzialny?
?to ty mnie zdenerwowałeś!?? słyszymy często i często mówimy. Jak to się ma do tego co powyżej napisałam? Odpowiedzialność za nasze emocje jest tylko nasza… ktoś może w nas ?wzniecić? emocje które już tkwią w nas samych i czekają tylko na ożywienie. Przecież to nie jest wina nikogo że jesteśmy jak bomba zegarowa, naładowani emocjami, z którymi nie dajemy sobie rady i pod byle pretekstem wybuchamy a potem wine zwalamy na jakiegoś bogu ducha winnego człowieczka.
A więc powoli doszłam do wniosku, że aby zdanie przytoczone na początku mogło być prawdziwe musimy sobie uzmysłowić że słowa ?powodowanie? i ?rozbudzenie? to nie tylko gra słów… Jeżeli przyjmujemy ze ktoś ?powoduje? w nas emocje (np. rozdrażnienie, złośc) to wystarczy obarczyć go odpowiedzialnością i już wszystko załatwione:) (jak dla mnie wczoraj;).
Jeżeli jednak pomyślimy że zostało rozbudzone coś, co w nas tkwiło to w tym momencie zaczynamy się zastanawiać: jak? dlaczego? Zadając sobie pytania powoli możemy dojść do jakiś wniosków, które w końcu pozwolą nam się uporać z emocjami które w nas tkwią. W tym momencie nie pozwolimy już sobie na luksus ucieczki w kierunku osądzania innych czy też potępienia ich. Po prostu na tym etapie jesteśmy jakiś tam szczebelek wyżej na drabinie poznawania naszej osobowości i wszystkiego co się z tym wiąże.
Ja przyjmuje za pewnik…
?nikt nie może wywołać emocji w drugiej osobie?
Jeśli nie ma w tobie miłości to nikt jej nie wznieci…
a już na pewno nie wywoła!!!
Emocja, Uczucie (łac. emotion, ang. emotion) – silne odczucie o charakterze pobudzenia, pozytywnego (pod wpływem szczęścia, zachwytu, spełnienia) czy negatywnego (pod wpływem gniewu, odrazy, strachu). W szerszym znaczeniu emocje (procesy emocjonalne) to procesy psychiczne, które poznaniu i czynnościom podmiotu nadają jakość oraz określają znaczenie, jakie mają dla niego będące źródłem emocji przedmioty, zjawiska, inni ludzie, a
także własna osoba.
fou
Tuesday, 4th July 2006 :..: 01:42
po przeczytaniu po raz pierwszy tego zdania i pytaniu co o tym sÄ dzÄ, bez wahania odparĹem, Ĺźe to jak najbardziej faĹsz. no bo jak to? przecieĹź nie moĹźe byÄ inaczej? kto miaĹby byÄ odpowiedzialne za nasze emocje, jak nie inne osoby wĹaĹnie? po przeczytaniu tego tekstu i chwili namysĹu (niezbyt dĹugiej, bo nie bardzo mam ochotÄ przegrzewaÄ swĂłj pogryziony przez komary mĂłzg) stwierdziĹem, Ĺźe juz nie jestem taki pewien swojej pierwszej myĹli…
bo czyĹź wĹaĹnie nie jest tak jak pisze Kasia, Ĺźe to my odpowiadamy za nasze emocje i uczucia? przecieĹź nikt nie moĹźe nam kazaÄ kochaÄ czy nienawidziÄ. czy jednak osoby, ktĂłre kochamy lub nienawidzimy nie majÄ wpĹywu na nasze uczucia wobec nich? czy nie jest tak, Ĺźe przecieĹź kochamy kogoĹ nie ot tak sobie, tylko hmm.. powinienem napisaÄ za coĹ, ale tak nie napiszÄ, bo uwaĹźam, Ĺźe kocha siÄ pomimo czegoĹ, a nie za coĹ, tylko, Ĺźe to inna historyjka i ja teraz nie o tym chcÄ coĹ napisaÄ. moĹźe innym razem. wiÄc…
czy uczucia towarzyszÄ ce spotkaniu z kimĹ, kto daje nam radoĹÄ i szczÄĹcie, to wytwĂłr tylko i wyĹÄ cznie naszej chorej wyobraĹşni? czy tylko od nas zaleĹźy to, co czujemy i jak siÄ czujemy? po co w takim razie nam inni ludzie, skoro za wszystkie nasze emocje jesteĹmy odpowiedzialni my?
mogÄ siÄ chyba zgodziÄ z tym, Ĺźe emocje siÄ w nas kryjÄ i chcÄ wyjĹÄ na zewnÄ trz i w pewnym momencie wybuchajÄ . wĹaĹnie dziÄki komuĹ. nie dziÄki nam, to nie my wywoĹaliĹmy w sobie Ĺmiech i radoĹÄ, smutek i pĹacz. to nasze uczucia, pochodzÄ ce z gĹÄbi naszej duszy, naszego serca. ale pojawiĹy siÄ dziÄki tej osobie. nie dziÄki nam.
zostaĹo w nas rozbudzone coĹ, co w nas byĹo. ale nie my to rozbudziliĹmy. nie jesteĹmy odpowiedzialni za to, Ĺźe coĹ odczuwamy. jesteĹmy odpowiedzialni za to, co z tym zrobimy dalej.
moĹźna chyba powiedzieÄ, Ĺźe w kaĹźdym czĹowieku sÄ wszystkie emocje i uczucia. i choÄ niektĂłrzy nie okazujÄ swojej mrocznej, ciemnej strony, ona tam jest. siedzi gĹÄboko ukryta. moĹźe nigdy nie wyjdzie, bo nie chcemy Ĺźeby wyszĹa… ale jest. ktoĹ moĹźe w nas rozbudziÄ zĹe emocje. i kto jest wtedy odpowiedzialny? my – za to, Ĺźe pozwoliliĹmy im ‘uciec’ ze Ĺrodka czy ta osoba za to, Ĺźe w nas je wywoĹaĹa?
jeĹli nikt nie moĹźe wywoĹaÄ emocji w drugiej osobie to dlaczego zakochujemy siÄ wĹaĹnie w tej osobie, a nie innej? dlaczego to przy niej czujemy, Ĺźe moĹźemy przenosiÄ gĂłry, Ĺźe jesteĹmy najszczÄĹliwsi, Ĺźe moĹźemy jej powiedzieÄ wszystko? dlaczego nie czujemy tego przy innych? bo sobie tak wybraliĹmy? bo to tylko nasze wnÄtrze akurat teraz wybraĹo moment na uzewnÄtrznienie tych, a nie innych uczuÄ? dlatego, Ĺźe to ona w nas rozbudziĹa takie, a nie inne emocje? nie dlatego, Ĺźe wywoĹaĹa je, tylko rozbudziĹa… a czy tym samym nie jest za nie odpowiedzialna? bo przecieĹź gdyby nie ona, to by ich nie byĹo… to nie tylko nasza sprawka. my pozwoliliĹmy im wyjĹÄ, pokazaliĹmy co siedzi w naszym wnÄtrzu, to nasze emocje, nasze uczucia… ale zostaĹy rozbudzone przez kogoĹ… nie przez nas…
nikt nie moĹźe wywoĹaÄ… wszyscy tylko rozbudzajÄ … bawienie siÄ sĹowami wywoĹaÄ i rozbudzaÄ jest jak dla mnie trochÄ bez sensu:) co prawda to tylko moje zdanie, grubo po pierwszej w nocy przy Ĺwieczce i kadzideĹku, ale moje… nawet jeĹli nie wywoĹujÄ , a ‘tylko’ rozbudzajÄ to i tak sÄ za nie odpowiedzialni. to i tak wĹaĹnie dziÄki tym emocjom i uczuciom rozbudzanym przez innych nasze Ĺźycie ma smak. chcemy byÄ szczÄĹliwi czÄĹciej przeĹźywaÄ emocje pozytywne. czy nie dlatego wĹaĹnie otaczamy siÄ ludĹşmi, a przynajmniej prĂłbujemy, ktĂłrzy takie emocje w nas rozbudzajÄ ?
czy jednak piszÄ c o czymĹ, co zostaĹo rozbudzone, a co w nas tkwiĹo masz rĂłwnieĹź na myĹli uczucia? to tak jakby zakĹadaÄ, Ĺźe nasze Ĺźycie z gĂłry jest zapisane, Ĺźe zakochamy siÄ w tej i w tej osobie, bo nasze emocje sÄ tak zakodowane w naszych genach… mamy wierzyÄ w przeznaczenie? (ja nie wiem czy wierzÄ:P)
oczywiĹcie, Ĺźe nie warto osÄ dzaÄ innych za to, jakie emocje w nas wywoĹujÄ . zwĹaszcza jeĹli po prostu ktoĹ trafiĹ na moment, w ktĂłrym duĹźo emocji uzbieraĹo siÄ w naszym Ĺrodku i akurat wybuchamy;) i nie jest on wtedy odpowiedzialny za wszystkie emocje, ktĂłre tĹumiliĹmy w sobie, a jedynie za te ostatnie, ktĂłre przelaĹy kielich goryczy… w ogĂłle chyba ludzie majÄ problem z okazywaniem i wyrzucaniem z siebie emocji. i chodzÄ potem wĹaĹnie jak te bomby i obwiniajÄ innych za coĹ, co zbierali przez kilka wczeĹniejszych dni od innych…. co jednak nie zmienia faktu, Ĺźe uwaĹźam, Ĺźe nie tylko my jesteĹmy odpowiedzialni za nasze emocje…
na niektĂłre rzeczy moĹźemy patrzeÄ tak, jak chcemy. moĹźemy widzieÄ dobre strony pewnych rzeczy, zamiast zlych, patrzeÄ w przyszĹoĹÄ z optymizmem, nadziejÄ i wiarÄ lub z pesymistycznym przekonaniem, Ĺźe wszystko i tak nie ma sensu i jest z gĂłry skazane na poraĹźkÄ, wiÄc po co siÄ przemÄczaÄ, lepiej staÄ w miejscu, albo siedzieÄ, Ĺźeby sie nie przewrĂłciÄ… to zaleĹźy od nas.. nasze postrzeganie Ĺwiata, dobra i zĹa. kolory, w jakich widzimy innych i nas samych… za to jesteĹmy odpowiedzialni. ale nie wierzÄ w caĹkowitÄ (czÄĹciowÄ raczej tak) odpowiedzialnoĹÄ za nasze uczucia i emocje…
dobra, trochÄ siÄ rozpisaĹem, juĹź nie pamiÄtam co pisaĹem na poczÄ tku, moĹźe mnie ktoĹ choÄ trochÄ zrozumie, jak nie to jakoĹ moĹźe jutro wyjaĹnie, bo teraz mnie za bardzo komary gryzÄ i nie mogÄ siÄ skupiÄ na pisaniu, bo ciÄ gle mnie dekoncentrujÄ … a musze siÄ skoncentralizowaÄ na pisaniu… nic z tego dzisiaj. i nie wmĂłwi mi nikt, Ĺźe to ja jestem odpowiedzialny za zĹoĹÄ na komary… :>
trzeba bÄdzie kupiÄ jakieĹ elektryczne czary mary, Ĺźeby komary zdychaĹy…
dobrej nocki wszystkim ĹźyczÄ :) pewnie smacznie Ĺpicie, wiÄc Ĺpijcie dalej i niech wam siÄ przyĹniÄ same dobre i sĹodkie rzeczy :]
a moĹźe ciasteczka upieke niedĹugo… bo juĹź chodzÄ za mnÄ dĹugo, i mam na nie ochotÄ, zwĹaszcza, Ĺźe nie mam co chrupaÄ ostatnio przy kompie lub ksiÄ Ĺźce ;)
papa – do nastÄpnej notki :)
Kasia
Friday, 7th July 2006 :..: 00:59
NamieszaĹeĹ…..Krzysiu….: )))
MoĹźe dlatego ze wszystko widzisz przez pryzmat Twych wĹÄ snych uczuc (wiesz, na zasadzie :gĹodnemu chleb na myĹli)Nie miaĹam zamiaru udowadniaÄ nikomu Ĺźe emocje zakodowane sÄ w genach…nic bardziej bĹÄdnego…Juz od najwczeĹniejszych chwili zycia podlegamy wpĹywom innych osĂłb.Dlatego w duĹźej mierze to jacy jesteĹmy jest efektem naszych dotychczasowych doĹwiadczeĹ.Przyjmuje Ĺźe kaĹźde zdarzenie w naszym Ĺźyciu i towarzyszÄ ce mu reakcje emocjonalne zapisuja siÄ w naszych umysĹach,w kaĹźdym mieĹniu,komĂłrce .Te zdarzenia,a szczegĂłlnie emocje z nimi zwiÄ zane odtwarzaja siÄ w naszych wnÄtrzach wciÄ Ĺź na nowo(mysle ze wiÄkszoĹÄ z nich jednak w podĹwiadomoĹci) JakiĹ przykĹadzik: )?Prosze bardzo..:))dziecku wmawiano ze jest kochane tylko jak speĹniaĹo oczekiwania rodzicĂłw…wiÄc dziecko zna tylko rodzaj miĹoĹci warunkowej…jeĹli w trakcie dojrzewania nie miaĹo okazji zetknÄ c siÄ z innym rodzajem tego uczucia ,lub nie potrafiĹo go zaakceptowaÄ to juĹź mamy dorosĹego ktĂłry w zasadzie jest emocjonalnym kalekÄ …W podĹwiadomoĹci mamy wiele zachowan ..uczuÄ zakodowanych o ktĂłrych istnieniu nawet nie mamy wyobraĹźeniaďReagujemy jak reagowali nasi najbliĹźsi,lub tez dokĹadnie odwrotnie do tego na znak sprzeciwu…
Kazdy reaguje na swĂłj sposĂłb .Ktos Ci mĂłwi komplement(czasem przecieĹź siÄ zdarzaď)Jak na to zareagujesz?Czy stajesz siÄ gadatliwy?Czy zajÄ kniesz siÄ?Czy zmienisz temat?A moĹźe zarumienisz siÄ i odwrĂłcisz wzrok?Spod twojej wypowiedzi wyziera pokĹad zalegajÄ cych uczuc.Jaki e uczucie kryje siÄ pod twoja reakcja?WĹaĹnie rzadko siÄ zastanawiamy nad tym a czase warto….W ten sposĂłb jesteĹmy bardziej Ĺwiadomi nas samych,moĹźemy zmienic jakies schematyczne zachowania zakodowane w nas…powielane od wielu lat,nie odzwierciedlajÄ ce tak naprawde tego co myslimy…
CzytaĹam kiedyĹ ze dryfujÄ ca gĂłra lodowa zaledwie w jednej dziesiÄ tej czÄĹci jest widoczna nad powierzchniÄ wody.PozostaĹe 90 procent pĹynie zanurzone w wodzie.MyĹle ze podobnie jest z ludzkimi emocjami.To co nam siÄ ujawnia jest tylko jednÄ dziesiÄ ta caĹoĹci.(czasem naprawde na nasze szczÄĹcie!)
Nie znaczy to jednak Ĺźe ludzie ukazuja tylko czesc prawdy o sobie.SwiadomosÄ tch uczuÄ jest po prostu ograniczona.Ogrom naszych emocji skrywamy nawet przed soba i to czÄsto nieĹwiadomie…sÄ to wszelkiego rodzaju uczucia ktĂłre sÄ dla nas nie wygodne lub uznaliĹmy je za niepotrzebne,czy tez nawet kompromitujÄ ce.Ale to juĹź inny temat;)TĹumienie emocji âprzyczyny tego i skutki to temat na innÄ okazje…
Dobra… koniec rozmyĹlania na dzisiaj…Oczka mi siÄ zamykaja tak przynudzam;)Paluszki sie skoĹczyĹy.Jak mnie natchnie to wrĂłce jeszcze do temata .Teraz jednak Ĺóşeczko jest alternatywÄ najbardziej atrakcyjnÄ ,zwĹaszcza Ĺźe jutro praca.(ile emocji czai siÄ na samÄ mysl o pracy!!!! Wcale zreszta nie pozytywnych;))
Dobrej nocki….tym co zniknÄli na caĹy wieczĂłr teĹź:)