to ja mogę pohasać troszkę… :>

pohasałbym z chęcią po niebie, ale nie ma gwiazd i mogę nie trafić do domu jak będę wracał z hasania, a księżyc również się gdzieś schował. może to chmury. może one zabrały nam księżyc i gwiazdy? ale dlaczego? co one im cholera zrobiły? były niegrzeczne? ja też bywałem, a jednak mnie nie wzięły… nawet mnie JuEfUo nie chciało no.. bo stwierdzili, że jakiś dziwny jestem i przygłupi.. a ja co? taki zwykły mały człowieczek… twardy jak skała (i jak potrzeba).. wysoki… wielki jak brzoza… i głupi jak koza… no.. i zakała rodziny… a nie to dziadek.. hm… ale dziadek nie żyje.. no. coś mi się pomyliło.. o czym to ja? ach! tak! już wiem! o hasaniu po niebie… ale jak niba nima to i łąka by starczyła… ale cholera tak samemu to tyż ni bałdzo… jakaś zwierzynka by się przydała, sarenka, łania czy inna świerzynka.. może polowanie? hmm.. nie.. za leniwy jestem, może później…

kurde, właśnie mnie uświadomonio, że księżyc jest w nuwiu.. i że to najpiękniejszy czas, bo widać wszystkie gwiazdy, a zwłaszcza te, które blask księżyca przyćmiewa. fajnie. tylko czemu moje niebo jest ciemne jak wnętrze pewnej części ciała u kogoś i nic nie widzę? oprócz latarni na dole i niczego na górze… słownie zero. nawet bym stwierdził, że mniej niż zero.. a to już źle.. ! lubię niebo. lubię gwiazdki i księżyczek.. no.. i jestem grzeczny, mały Krzyś… :] i nie widze gwiazdek ani księżyczka… a co to ten nuw w ogóle?

z kwiatka na kwiatek, hasam sobie ja!
pscółka mała ta!
kolorowy świat se widzi.
ze wszystkiego niby szydzi.
ale lata dalej sobie.
nie zważając na przeszkode.
omija, wymija, nurkuje, wzlatuje.
by cieszyć się życiem
i wiedzieć, że nie żałuje.

bo życie za krótkie
by ciągle było smutne
szare ponure i zwykłe
więc kwiatków, kolorów moc lubię
i wiem, że życia nigdy nie zgubię
takie to moje są założenia
by spełnić wszystkie swoje marzenia
ale to koniec już jest bajeczki…

no i wziął i mnie zawołał, nie może sam spać. eh.. co ja się z nim mam… już 22 lata prawie… ciężki przypadek, mówię wam.. choć znam cięższe.. ( o wiele ! – może kiedyś wam opowiem o jakimś, oj jest o czym jest… )… więc koniec hasania na dzisiaj.. ale kiedyś jeszcze tu do was wpadnę… obiecuję. a jak coś obiecam to dotrzymam słowa, bo słowny ze mnie gość i lubie se czasem pogadać tak bez sensu, ładu i składu… a jutro coś może Krzyś dla was napiszę o samotności, tylko się musi dobrze przygotować, więc pewnie wieczorem dopiero, a jak nie, to wcale…
no to lecem. pohasam w jego snach hrhr… :]

PS. oto, co znalazłem na temat hasania….

?biegać, brykać, wyprawiać harce; spędzać czas na beztroskich zabawach?

Dzieci hasają w ogrodzie, na łące.
Hasać na koniu.
Hasać całymi dniami.

Ciekawe……………… :>
Kto ze mna pohasa, pobryka, poharcuje, spędzi czas na beztroskich zabawach? :]

Ps2. To pytanie ostatnie brzmiało na początku inaczej, ale nie zawsze co pierwsze to lepsze… :D

ołkiej… wołają mnie… do następnego…

fou