Miało być o marzeniach. I jest. Kilka cytatów i parę moich słów na temat, lub trochę obok tematu…

Droga, którą teraz przemierzasz, jest ścieżką mocy, toteż uczyć cię będę ćwiczeń Mocy. Podróż, która początkowo była dla ciebie czystą udręką, ponieważ pragnąłeś tylko dotrzeć do celu, z upływem czasu przemieniła się w przyjemność, przyjemność poszukiwania przygody. W ten sposób podsycasz marzenia, które są najistotniejsze. Człowiek nigdy nie przestaje marzyć. Marzenie jest pokarmem dla duszy, jak żywność jest strawą dla ciała. Przez lata naszego życia bardzo często się zdarza, że marzenia niosą rozczarowanie, a pragnienia kończą się zawodem, mimo to wciąż trzeba marzyć, w przeciwnym razie nasza dusza umiera i Agape nie może jej przeniknąć. Wieś, którą masz przed oczyma, spływała krwią, toczyły się tu najstraszliwsze bitwy rekonkwisty. Kto miał rację albo kto znał prawdę, nie ma znaczenia. Ważne, by wiedzieć, że obie strony toczyły Dobrą Walkę. A Dobra Walka to taka, którą podejmujemy, bo chce tego nasze serce. W epokach heroicznych, w czasach błędnych rycerzy, wydawało się to łatwe – tyle było ziem do podbicia, tyle należało zrobić. Dziś świat bardzo się zmienił, a Dobra Walka przeniosła się z pól bitewnych do wnętrza nas samych. Dobra Walka to ta, którą podejmujemy w imię naszych marzeń. Kiedy wybucha w nas z pełną mocą – w młodości – mamy wielką odwagę, ale nie potrafimy jeszcze walczyć. Gdy po licznych wysiłkach zdołamy posiąść tę umiejętność, nie mamy już tyle odwagi w walce. Wówczas zwracamy się przeciw sobie, by w końcu stać się swym najgorszym wrogiem. Uważamy własne marzenia za infantylne, nieziszczalne, za owoc nieznajomości realiów życia. Zabijamy nasze marzenia, bojąc się podjąć Dobrą Walkę.

Pierwszym symptomem, który ujawnia, że zabijamy marzenia, jest brak czasu. Najbardziej zajęci ludzie, jakich zdarzyło mi się spotkać, zawsze mieli czas na wszystko. Ci, którzy nic nie robili, byli wciąż zmęczeni, nie zdawali sobie sprawy, jak mało pracują, i stale narzekali, że dzień jest za krótki. W rzeczywistości bali się podjąć Dobrą Walkę. Drugim objawem śmierci naszych marzeń jest pewność przekonań. Ponieważ nie chcemy spoglądać na życie jak na wielką przygodę do przeżycia, zaczynamy uważać się za rozważnych, sprawiedliwych i przykładnych, ale naprawdę wymagamy od siebie równie mało jak od życia. Zerkamy poza mury dnia powszedniego i odkrywamy szczęk kruszonych kopii, odór potu i kurzu, wielkie klęski i spojrzenia żądnych zdobyczy wojowników. Nigdy jednak nie odczuwamy radości, niewypowiedzianej radości, która przepełnia serce walczącego, dla niego bowiem nie ma znaczenia ani zwycięstwo, ani klęska, ważna jest tylko Dobra Walka. I wreszcie trzecim symptomem śmierci naszych marzeń jest spokój: życie staje się niedzielnym popołudniem, nie żąda od nas niczego szczególnego, a i my nie mamy ochoty wiele z siebie dawać. Wtedy sądzimy, że dojrzeliśmy, że odsuwamy od siebie dziecięce fantazje i że osiągnęliśmy spełnienie w życiu osobistym oraz zawodowym. Jesteśmy zaskoczeni, gdy osoba w naszym wieku mówi, że wciąż lubi to czy tamto. Ale naprawdę, w głębi ducha, wiemy, co się stało: wyrzekliśmy się naszych marzeń i walki o nie, Dobrej Walki.

Kiedy wyrzekamy się marzeń i odnajdujemy spokój zaznajemy krótkiego okresu cichego zadowolenia. Jednak trupy marzeń zaczynają w nas gnić i zatruwać atmosferę. Stajemy się okrutni wobec otoczenia, a w końcu to okrucieństwo zwraca się przeciw nam samym. Skądś wyłaniają się cierpienie i psychozy. Ryzykowne skutki walki, której chcieliśmy uniknąć – rozczarowanie i klęska – okazują się jedynymi owocami naszego tchórzostwa. A pewnego pięknego dnia martwe, przegniłe marzenia czynią powietrze cuchnącym i dławiącym, my zaś pragniemy śmierci, która uwolni nad od niepodważalnych przekonań, od zajęć, od tego straszliwego spokoju niedzielnych popołudni.

(…) zawsze widzimy tę najlepszą z dróg, wybieramy jednak tę, do której przywykliśmy.

Bardzo często, gdy ktoś próbuje pokazać, co jest dobre, pokazać, że życie jest hojne, inni odrzucają te wizje, jakby ich oczom ukazał się demon. Nikt nie lubi oczekiwać od życia zbyt wiele, a to w obawie przed porażką. Lecz ten, kto pragnie toczyć Dobrą Walkę, musi patrzeć na świat jak na nieprzebraną skarbnicę, która czeka, by ktoś ją odnalazł i zdobył.

Kiedy kochamy lub głęboko w coś wierzymy, czujemy się silniejsi od całego świata, ogarnia nas pogoda ducha, która bierze się z pewności, że nic nie zdoła pokonać naszej wiary. Ta niepojęta siła pomaga nam podejmować trafne decyzje we właściwym czasie, a kiedy osiągniemy cel, jesteśmy zaskoczeni swoimi zdolnościami.

Wszystkie powyższe cytaty pochodzą z książki “Pielgrzym” Paulo Coelho. Co ciekawe, pierwszy z cytatów rozpoczyna się na stronie 69 ;)

Marzenia… czasami się zastanawiam czy umiem marzyć, czy jeszcze mam marzenia. takie prawdziwe, dziecięce, bez granic, może trochę naiwne… ale tego się chyba nigdy nie zapomina. jak z jazdą na rowerze. gdy już się raz nauczymy trzymać równowagę i jechać prosto przed siebie tak nigdy nie tracimy umiejętności marzeń. każdy to potrafi, chociaż nie każdy chce zdać sobie z tego sprawę, a tym bardziej próbować realizować swoje marzenia. tak jak ja. marzę i chciałbym realizować to, o czym myślę i co czuję. chciałbym. ale tego nie robie, często wmawiając sobie, że nie potrafię. a w ten sposób chyba tylko tłumaczę sobie brak odwagi i tchórzostwo. nie pozostaje mi nic innego, jak spróbować coś z tym zrobić. próbuję. i będę dalej próbował, aż mi się uda. podejmę swoją walkę, nieważne czy dobrą czy złą. chce czuć, że coś robie, nie stoję w miejscu i chociaż próbuje przeżyć te wszystkie chwile tak, jakbym chciał. nawet jeśli mi się nie zawsze to uda. to i tak znajdę powód do uśmiechu:) zresztą najprzyjemniejsza jest chyba ta walka, nie chodzi o rezultat, a na pewno nie jest on najważniejszy. jeśli tylko walka sprawia przyjemność i radość, a ostatnio tak właśnie jest. :)

fou