dzień zaczął się jak codzień. wstałem lewą nogą, niestety. prawą raczej mi się nigdy nie udaje, bo ciężko by się wstawało po ścianie, więć cóż zrobić, wstaje zawsze tą przeciwną do tej dobrej. ale nic to. padało i było zimno. ale humor miałem dobry. chociaż marzłem i co chwile robiłem sobie herbatę ciepłą. czytałem i w ogóle, mulinowałem się też trochę. no, ale do rzeczy. mam poważny problem. właściwie to już nie od dzisiaj, ale dopiero dzisiaj zdałem sobie z tego sprawę, jak poważne to jest. nie wiem czy sobie z tym sam poradzę, pewnie jak zwykle będę musiał, bo nie chcę tej całej sytuacji tak zostawiać. niestety nikt mi nie pomoże :( otóż… jedna z moich króweczek ma urwane dwie nogi, nie wiem gdzie są. biedna musi chodzić ze mną od dwóch dni na dwóch nogach tylko, do tego obu prawych! cały czas się przewraca i potyka, bo nie może złapać równowagi. jedna z tych dwóch kończyn, które jej zostały, pewnie też niedługo odpadnie, gdyż trzyma się jedynie na jednym ścięgnie. biedactwo. nie wiem co z nią zrobić, męczy się strasznie bidulka. ale nie chcę jej zabijać, ja bym koma…. muchy nie skrzywdził (ee.. może to zły przykład, ale nie wymyśliłem nic innego:P).. jak ja bym mógł uśmiercić taką cudowną i piękną istotę jak moja krówka?! i co ja biedny mam zrobić, może to się da jakoś naprawić? może mi pomożecie.. bo druga krówka też już niedługo będzie potrzebowała jakiegoś specjalistę od odnóży, też już są w kiepskim stanie… a ta pierwsza to jeszcze ma wielką ranę na brzuchu, prawie jej wnętrzności wypływają.. biedna, naprawdę potrzebuemy pomocy!! szybko! proszę! pomóżcie ludzie dobrej woli!

fou