Przeglądasz archiwum bloga wariatkowo » September, 2006.

krótko nie na temat

No i stało się to, na co czekałem i czego chciałem. Mam mało czasu. Podoba mi się? Tak, na pewno ma swoje plusy, ale również i minusy. Zacząłem praktyki, które są w sumie fajne z całkiem miłym opiekunem praktyk ;-) No i się może w końcu naucze jakiegoś systemu unixowego, ale to się jeszcze okaże… Poza tym o dziwo ciągle mam coś do zrobienia. I w ogóle mało czasu. Ale na razie nie narzekam. Eee.. pisać mi się nie chce. Może następnym razem…
W każdym razie żyje, uśmiecham się i mam się dobrze :]

szczęście

…jest to post, który pisałam bardzo, bardzo długo z licznymi przerwami :))) spowodowanymi niemocą twórczą…dzisiaj go skończyłam :)))) ale wszystko, co jest niżej nie zostało zmienione… dopisałam tylko jeden akapit… o ciąży…a potem reszta popłynęła niespodziewanie :)))

Hmm…o czym to ja miałam…nie o długiej przerwie, która wytrąciła mnie z rytmu i nie pozwala po prostu siąść i zacząć stukać w klawiaturę…bez zastanowienia jak zacząć…

[więcej] »

…marzenia…

…chciałabym się zakochać…doszłam do tego wniosku wczoraj w nocy…tak po prostu przyszło to do mnie, jak siedziałam przed komputerem…w jednym dosłownie momencie poczułam tak mocny smutek, że myślałam, że się rozpłaczę…aż poszłam się położyć…i wtedy to na mnie spłynęło…że strasznie samotnie mi ostatnio… [więcej] »

speech

Hi, Amy, it’s mom. Well, by the time you see this, I won’t be here anymore, and I know how much that sucks, for both of us. So seeing as how I won’t be around to thoroughly annoy you, I thought I would give you a little list of the things that I wish for you. Well, there’s the obvious. An education. Family. Friends. And a life that is full of the unexpected. Be sure to make mistakes. Make a lot of them, because there’s no better way to learn and to grow, all right? And, um, I want you to spend a lot of time at the ocean, because the ocean forces you to dream, and I insist that you, my girl, be a dreamer. God. I’ve never really believed in god. In fact, I’ve spent a lot of time and energy trying to disprove that god exists. But I hope that you are able to believe in god, because the thing that I’ve come to realize, sweetheart… is that it just doesn’t matter if god exists or not. The important thing is for you to believe in something, because I promise you that that belief will keep you warm at night, and I want you to feel safe always. And then there’s love. I want you to love to the tips of your fingers, and when you find that love, wherever you find it, whoever you choose, don’t run away from it. But you don’t have to chase after it either. You just be patient, and it’ll come to you, I promise, and when you least expect it, like you, like spending the best year of my life with the sweetest and the smartest and the most beautiful baby girl in the world. You don’t be afraid, sweetheart. And remember, to love is to live.

22

Stało się. Minął kolejny rok życia. Czy już mogę czuć się staro? ;) Nie… jeszcze poczekam trochę, w końcu i tak jesteście starsi ode mnie, więc nie mam się co spieszyć. Nie będę też z okazji urodzin (które tak właściwie były wczoraj, bo już sporo minut po północy, ale dla mnie dzień nie kończy się o godzinie zero, więc poudawajmy, że jest jeszcze siedemnasty dzień miesiąca września) robił żadnego podsumowania, statystyk, ani innych rozliczeń z mijającym rokiem, bo mi się nie chce (choć nie tylko o lenistwo tu chodzi). Zrobię coś takiego za rok, będę miał więcej do napisania i wyniki wyjdą bardziej optymistyczne niż byłyby w tym.

Chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim za życzenia i w ogóle za pamięć. Mam nadzieję, że wszystkim podziękowałem również z osobna – jeśli o kimś zapomniałem to miał pecha, cóż.. życie ;]

Dzisiaj się dość mocno zaskoczyłem. Był sobie na osiedlu jakiś festyn – hasła przewodniego niestety już nie pamiętam, ale było związane z zabawą i sportem. Zazwyczaj przy różnych takich okazjach występował zespół muzyczny (powiedzmy), który dość nieudalnie śpiewał wszystkie możliwe hity i kity. Dzisiaj było inaczej. Był jakiś normalny zespół – Oddział Zamknięty!! Na początku nie mogłem w to uwierzyć, ale to nietypowe zjawisko okazało się prawdą. Marysin się rozwija… Oby tak dalej ;)

Jednym ze słuchaczy wspomnianego koncertu był kilkuletni chłopiec z mamą (nie jestem pewien czy to była mama czy starsza siostra, ale obstawiałbym raczej to pierwsze). Osobnik ten bawiąc się i tańcząć do muzyki przebiegł tyle kilometrów w ciągu ok 10 minut (tylko tyle wytrzymała jego mama), ile podczas 90 minut przebiega polski kopacz piłki kopanej. Takie porównanie mi się nasunęło jak go oglądałem. Poza tym po raz kolejny przekonałem się, że w dzieciach jest wielka radość świata, którą umiejętnie zabijają dorośli (‘nie biegaj tak’, ‘uspokój się, bo zaraz pójdziemy do domu’ itp). Dziwni Ci dorośli :)

Nowy rok czas zacząć!

to będzie dziwny dzień…

Zrobiłem sobie kawę. Cynamonową. Nawet próbuję ją pić! It’s weird. Ciekawe co jeszcze przyniesie dzień. Kawa jest niedobra, jak to kawa. Chyba jednak nie lubię kawy. Hmm… Chociaż posłodzona nie jest taka zła, jakby jeszcze tylko była bez fusów… może nawet dałoby się ją przełknąć. Muszę poszukać kogoś z ‘maszynką’ do pażenia kawy bez fusów :D
Miłego dnia (teraz wstaw swoje imię) …. !

mrówki

Mrówki mają w życiu jeden cel. (…) Cały dzień pracują, żeby zdobyć jedzenie, rozmnażać się, zapewnić przetrwanie gatunku. Tak jak wielu ludzi. Większość ludzi. Praca, zakupy, dzieci, obiad, seks, sen… Dopiero kiedy tworzysz muzykę, piszesz wiersz, którego nikt nie zrozumie, malujesz obraz, a potem tniesz go na tysiąc kawałków, czytasz filozofię, pytasz, krzyczysz, płaczesz, szukasz doskonałości… Dopiero wtedy stajesz się… czymś więcej niż mrówką.

dziwny dzień, dziwny wieczór, dziwne…

Kolejny długi dzień – z tych krótkich. Dosyć intesywny. Dużo różnych emocji, negatywnych, pozytywnych i tych, o którym niewiele mogę powiedzieć… których nie potrafię zdefiniować, a które pozwalają sobie na wtargnięcie do głowy na zdecydowanie zbyt dlugi czas.

Podobno wszystko da się wyrazić za pomocą słów. Jeśli to prawda to niestety nie wszyscy posiadają tę cenną umiejętność. Na pewno nie jestem tym posiadającym szczęśliwcem. Czasami wszystko przychodzi tak łatwo. Opis pogody, rzeczy, czasem ludzi, a nawet własnego nastroju. Ale nie teraz. Nie może być tak pięknie przecież. Nigdy (?) nie jest. Nie umiem napisać choćby jednego słowa, które mogłoby w najmniejszym stopniu odzwierciedlić to, co siedzi gdzieś glęboko ukryte w moich otchłaniach duszy.

Myślę, a im więcej myślę, tym mniej wiem. Taki wieczór. Będzie trzeba pomyśleć jutro, ale już pewnie o czym innym, mam nadzieję, że dzisiejsza tematyka rozmyśleń minie na jakiś czas, oby jak najdluższy, najlepiej na zawsze:) A jutro…
Jutro trzeba myśleć o planach i przyszlości. Można by nawet coś zaplanować, albo przynajmniej ustalić, co bym chciał, aby się w tych planach znalazlo. A najlepiej to będzie jak jutro zacznę coś robić, a nie tylko myśleć. O! Tak. To zdecydowanie najlepsza opcja. Ale wcale nie najłatwiejsza. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Może być jednak baaardzo przyjemnie :)

Do jutra…

imieniny miesiąca

Właściwie imieniny miesiąca września, czyli dzień nr 9 miesiąca nr 9 roku pańskiego (dlaczego nie np. damskiego?) 2006, już minęły. Jest kilka(dziesiąt) minut po godzinie duchów, co wskazywałoby na dzień następny. W kolejności to chyba już 10 tego miesiąca.

I znowu zdaje sobie sprawę z szybkości, z jaką ucieka mi czas. Kolejny ?szybki? miesiąc. Ile ich jeszcze? Już tak do końca? Końca roku? Mojego życia? Świata? Zdecydowanie mi się to nie podoba. Więc tak sobie pomyślałem, że można by było coś wygłówkować, żeby zatrzymać ten czas choć na krótką chwilę. Albo na zawsze jakąś chwilę?

Rozwiązań może być kilka. Najprostsze? Zdjęcie. Jedno z najpiękniejszych? Wspomnienie.

Tak, tak? ale nie o tym chciałem na początku pisać. Skoro były wczoraj imieniny miesiąca, to z tej okazji (jako, że lubię miesiąc wrzesień z różnych względów) chciałbym złożyć życzenia Panu wrześniowi. Najważniejsze – dużo zdrówka i pogody ducha. Złotej jesieni, dużo słońca i ciepła. A najwięcej – kolorów świata, żeby nie musiał patrzeć na świat szary i smutny.

A tak poza tym to mi się nie podoba trochę mój nastrój. Bywa ostatnio (zdecydowanie za często) nie taki, jaki bym chciał, aby był, ale to już chyba zupełnie inna historia? nie tylko nastrojowa, ale i za szeroka na tą chwilę przed snem?

czegoś mi brakuje.

Miałem napisać coś o książce, o której już wspominałem, a którą skończyłem dzisiaj czytać (skończyłbym wcześniej, ale oczywiście w między czasie musiałem się zająć innymi czytankami i w ogóle to ja mam mało czasu ;)). Niestety moja umiejętność składania liter w wyrazy, a te w zdania kończy się raczej na zdaniach mocno prostych, niepołączonych ze sobą tematycznie, więc nic z tego nie będzie.

Optymizm i pozytywne myślenie. Życie należy do nas. Szczęście i nastrój zależy od nas. Trzeba ryzykować, aby coś osiągnąć. Nie bać się porażek. Wstać, pomyśleć co poprawić na przyszłość i iść dalej. Działać, a nie tylko czytać i myśleć. To ostatnie jest najtrudniejsze. Nie bać się. Marzyć.





wariatkowo || RSS 2 || Komentarze RSS 2 || RSS 0.92 || Atom
Zawartość bloga objęta jest licencją Creative Commons 2.5.