Właściwie imieniny miesiąca września, czyli dzień nr 9 miesiąca nr 9 roku pańskiego (dlaczego nie np. damskiego?) 2006, już minęły. Jest kilka(dziesiąt) minut po godzinie duchów, co wskazywałoby na dzień następny. W kolejności to chyba już 10 tego miesiąca.

I znowu zdaje sobie sprawę z szybkości, z jaką ucieka mi czas. Kolejny ?szybki? miesiąc. Ile ich jeszcze? Już tak do końca? Końca roku? Mojego życia? Świata? Zdecydowanie mi się to nie podoba. Więc tak sobie pomyślałem, że można by było coś wygłówkować, żeby zatrzymać ten czas choć na krótką chwilę. Albo na zawsze jakąś chwilę?

Rozwiązań może być kilka. Najprostsze? Zdjęcie. Jedno z najpiękniejszych? Wspomnienie.

Tak, tak? ale nie o tym chciałem na początku pisać. Skoro były wczoraj imieniny miesiąca, to z tej okazji (jako, że lubię miesiąc wrzesień z różnych względów) chciałbym złożyć życzenia Panu wrześniowi. Najważniejsze – dużo zdrówka i pogody ducha. Złotej jesieni, dużo słońca i ciepła. A najwięcej – kolorów świata, żeby nie musiał patrzeć na świat szary i smutny.

A tak poza tym to mi się nie podoba trochę mój nastrój. Bywa ostatnio (zdecydowanie za często) nie taki, jaki bym chciał, aby był, ale to już chyba zupełnie inna historia? nie tylko nastrojowa, ale i za szeroka na tą chwilę przed snem?

fou