Kolejny długi dzień – z tych krótkich. Dosyć intesywny. Dużo różnych emocji, negatywnych, pozytywnych i tych, o którym niewiele mogę powiedzieć… których nie potrafię zdefiniować, a które pozwalają sobie na wtargnięcie do głowy na zdecydowanie zbyt dlugi czas.

Podobno wszystko da się wyrazić za pomocą słów. Jeśli to prawda to niestety nie wszyscy posiadają tę cenną umiejętność. Na pewno nie jestem tym posiadającym szczęśliwcem. Czasami wszystko przychodzi tak łatwo. Opis pogody, rzeczy, czasem ludzi, a nawet własnego nastroju. Ale nie teraz. Nie może być tak pięknie przecież. Nigdy (?) nie jest. Nie umiem napisać choćby jednego słowa, które mogłoby w najmniejszym stopniu odzwierciedlić to, co siedzi gdzieś glęboko ukryte w moich otchłaniach duszy.

Myślę, a im więcej myślę, tym mniej wiem. Taki wieczór. Będzie trzeba pomyśleć jutro, ale już pewnie o czym innym, mam nadzieję, że dzisiejsza tematyka rozmyśleń minie na jakiś czas, oby jak najdluższy, najlepiej na zawsze:) A jutro…
Jutro trzeba myśleć o planach i przyszlości. Można by nawet coś zaplanować, albo przynajmniej ustalić, co bym chciał, aby się w tych planach znalazlo. A najlepiej to będzie jak jutro zacznę coś robić, a nie tylko myśleć. O! Tak. To zdecydowanie najlepsza opcja. Ale wcale nie najłatwiejsza. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Może być jednak baaardzo przyjemnie :)

Do jutra…

fou