Stało się. Minął kolejny rok życia. Czy już mogę czuć się staro? ;) Nie… jeszcze poczekam trochę, w końcu i tak jesteście starsi ode mnie, więc nie mam się co spieszyć. Nie będę też z okazji urodzin (które tak właściwie były wczoraj, bo już sporo minut po północy, ale dla mnie dzień nie kończy się o godzinie zero, więc poudawajmy, że jest jeszcze siedemnasty dzień miesiąca września) robił żadnego podsumowania, statystyk, ani innych rozliczeń z mijającym rokiem, bo mi się nie chce (choć nie tylko o lenistwo tu chodzi). Zrobię coś takiego za rok, będę miał więcej do napisania i wyniki wyjdą bardziej optymistyczne niż byłyby w tym.

Chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim za życzenia i w ogóle za pamięć. Mam nadzieję, że wszystkim podziękowałem również z osobna – jeśli o kimś zapomniałem to miał pecha, cóż.. życie ;]

Dzisiaj się dość mocno zaskoczyłem. Był sobie na osiedlu jakiś festyn – hasła przewodniego niestety już nie pamiętam, ale było związane z zabawą i sportem. Zazwyczaj przy różnych takich okazjach występował zespół muzyczny (powiedzmy), który dość nieudalnie śpiewał wszystkie możliwe hity i kity. Dzisiaj było inaczej. Był jakiś normalny zespół – Oddział Zamknięty!! Na początku nie mogłem w to uwierzyć, ale to nietypowe zjawisko okazało się prawdą. Marysin się rozwija… Oby tak dalej ;)

Jednym ze słuchaczy wspomnianego koncertu był kilkuletni chłopiec z mamą (nie jestem pewien czy to była mama czy starsza siostra, ale obstawiałbym raczej to pierwsze). Osobnik ten bawiąc się i tańcząć do muzyki przebiegł tyle kilometrów w ciągu ok 10 minut (tylko tyle wytrzymała jego mama), ile podczas 90 minut przebiega polski kopacz piłki kopanej. Takie porównanie mi się nasunęło jak go oglądałem. Poza tym po raz kolejny przekonałem się, że w dzieciach jest wielka radość świata, którą umiejętnie zabijają dorośli (‘nie biegaj tak’, ‘uspokój się, bo zaraz pójdziemy do domu’ itp). Dziwni Ci dorośli :)

Nowy rok czas zacząć!

fou