a jednak nie było. już naprawdę dawno nie czułem się tak wkurzony, smutny i samotny jednocześnie. to dosyć zabawne jak szybko zostało zburzone coś, co sobie chciałem zbudować. a może po prostu to było tylko złudzenie budowania czegokolwiek, może tak naprawdę nie mogę budować, skoro nie zburzyłem do końca – tylko jak to zrobić?… może prawda teraz wyszła na wierzch. wiem, powinienem dać sobie spokój, jak i z paroma innymi ‘rzeczami’… zrobię to w końcu, staram się cały czas, ale jeszcze nie teraz, nie w tej chwili, nie już. na razie nie umiem, chociaż chce.

chciałbym móc nazywać siebie optymistą. czy optymista może być smutny? skoro nie ma w jego słowniku ‘porażka’ to może też nie może być smutnym, bo świat jest wspaniały i ma same dobre rzeczy, a te, które są złe też mają swoje dobre strony. dopiero się uczę, więc jeszcze nie wiem i dlatego pytam. może mi ktoś odpowie.

fou