Jestem kawałkiem układanki wszechświata, stworzonej przez Boga, układanej przez ludzi. Każdy jest mikroskopijną cząstką z pozoru nic nie znaczącą wobec ogromu całości. A jednak owa całość nie mogłaby funkcjonować bez takich drobinek i na odwrót - drobinki, czyli my, nie moglibyśmy żyć bez innych części puzli.
Czy to znaczy, że jestem niezbędny? Dopóki nie wykonam jakiegoś, być może z góry zapisanego, zadania? A co jeśli bym chciał zniknąć? Czasami wydaje mi się, że powinienem napisać podanie do międzygwiezdnej poczty z zażaleniem i prośbą o odszkodowanie z powodu uszczerbku na zdrowiu fizycznych i psychicznym spowodowanym długim pobytem w świecie, do którego nie pasuje. Nie ten kawałek puzli trafił nie w to miejsce lub, co gorsza, nie do tej układanki. Być może to zwykły głupi błąd kosmicznego listonosza, który dostarczył mnie na inną planętę niż zamierzona. Jaka by nie była tego przyczyna, nie podoba mi się to. To nie jest miejsce dla mnie. Czasami zupełnie tu nie pasuje. Można eksmisję prosić? Ewentualnie, może być także seksmisja…
I tak pewnie tu zostanę. Do końca. Mojego lub świata. Niewiadomo, który nastąpi wcześniej. Skoro i tak muszę tu siedzieć, to przydałoby się nauczyć tu życ. Dostosować się do sposobu życia niezrozumiałych tubylczych ludów. Jestem obcy. Między nami ściana. Kolorowa lub szara. Albo mieszana. A na niej czerwona róża. Z kolcami…
kasia
Wednesday, 25th October 2006 :..: 18:03
Panie” czasteczka”,Krzysiu czy po prostu Młody…
Wie pan, że życie listonosza kosmicznego nie jest łatwe? Może mi pan wierzyć lub nie, ale mam dużo pracy, więc nie będę się rozpisywał…Powiem tak:”Jeszcze się taki nie urodził żeby wszystkim dogodził”(ja też z jajka się nie wyklułem) Ludzie to taki specyficzny gatunek ze zawsze znajdą coś, co im nie pasuje…Czasem mam wrażenie ze im więcej znajda tym czują się lepiej!
Wiem ze na drabinie ewolucji stoją wyzej niż kury czy małpy, ale ja, jeśli miałbym wybierać sobie towarzystwo to pewnie w kurniku bym wylądował. Mniejsza o to…
W mojej pracy jest tak: Dostaje adres i osobnika, którego mam dostarczyć na miejsce-reszta to nie mój problem. Pomyłki nie wchodzą w grę(wiem ze takie tłumaczenie było by dla niektórych na rękę)Nic się nie dzieje przez przypadek, więc jeśli weżniesz pan pod uwagę że masz rozumek(a wiem ze nawet pod dostatkiem) to po prostu korzystaj z niego! SZUKAJ! Co dla Ciebie najlepsze,co cieszy,bawi,pomaga rozwijać Ci się?..Szukaj sposobu na życie,na przeżycie..a nie powodu do narzekania.
Jak słyszę, że ktoś nie potrafi znaleźć sobie miejsca niby z mojej winy to mnie coś bierze i mam ochotę tylko zaptyać o jedno:, Co zrobiliście żeby było inaczej? Czy wszystko, co możliwe i w granicach rozsądku?
Jeśli odpowiedz na te pytania jest w 100% tak,
jeśli jest to szczere- tak! To ja jestem w stanie rozpatrzyć takie zażalenie! Wprawdzie nie gwarantuje, że się coś zmieni….Ale…..Kto wie? W końcu mam znajomości…A tak naprawdę, jeśli odpowiedz jest Tak w 100% to według mnie nie ma mowy o żadnym zażaleniu!
Proste?
;-)
A TAK W NAWIASIE…NIE PŁACĄ MI ZA RADY WIEC MOŻLIWE ZE TYLKO NAMIESZAŁEM;-)