I znowu nic nie wiem.. Zupełnie, jakbym znalazł się w punkcie, w którym kiedyś już byłem. Tylko trochę starszy, niekoniecznie mądrzejszy. W innym otoczeniu, z innym nastrojem, i (oby) z innymi możliwymi kierunkami dalszej podróży.

Mam chyba ochotę coś z kimś skończyć.
Dla niej, dla siebie.
Mam chyba ochotę coś z kimś zacząć.
Dla siebie.

droga donikąd
jedyna możliwa,
najłatwiejsza
ale nie najpiękniejsza
ani najprzyjemniejsza…

bo czasami nie wiadomo gdzie pójść, co zrobić ani którą drogę wybrać. ale coś jednak trzeba zrobić. nie stać w miejscu. szukać swoich pragnień w rzeczywistości, a nie tylko marzeniach.
bo ma być dobrze.
pomimo tego, że czasem tak kurewsko boli, że nawet nie chce się wstać rano z łóżka. bo przecież nie ma po co. kolejny dzień, taki sam jak poprzedni.
pomimo tego, że ten niefizyczny ból jest niewiadomego pochodzenia i nie wiadomo co z nim zrobić ani jak zabić,
pomimo braku wiary w ludzi i ich szczerość,
pomimo tego, że nie widać nadziei na to, że coś zmieni.
ale się zmieni. na lepsze :)

fou