wszystko się zmienia. nic nie stoi w miejscu. nawet ja nie stoję biernie, choć czasami odnoszę takie wrażenie. zmienia się świat, który bywa przepełniony kolorami i radosny, by za chwilę stać się szary, zimny i ponury… i my się zmieniliśmy…

znałem Twój uśmiech,
wiedziałem co oznacza i co chcesz nim powiedzieć
znałem smak Twoich łez,
spływających po policzku w smutnych chwilach
wiedziałem, kiedy mam coś powiedzieć,
a kiedy lepiej, abym milczał
znałem Twoje oczy, widziałem w nich
radość i smutek, pożądanie i ukojenie
uczyłaś mnie swojego ciała,
a ja je pilnie studiowałem
wiedziałem, kiedy chcesz,
abym był blisko, a kiedy jeszcze bliżej…

a teraz nie zostało już nic,
nic o Tobie nie wiem, a Ty o mnie,
nie ma już nas i nigdy nie będzie…
zmieniły się barwy naszego życia.

Ot, takie coś głupiego mi wyszło.
Temat notki zapożyczony od opisu pewnej osoby, która mam nadzieję, nie obrazi się z tego powodu:) Jeśli tak, to proszę o informację, a zmienię.

fou