No i zaczęło się… Gonitwa za prezentami, promocjami, gratisami i hostessami ;) Sklepy przeżywają oblężenie tak zwanego bydła pospolitego, choć muszę przyznać z nieukrywaną radością, że w sklepach, w których szukałem prezentów na szczęście nie spotkałem grzybusów pospolitusów… ich szczęście – znowu by było narzekanie, jaka to młodzież niegrzeczna, źle wychowana, wulgarna i chamska…

Klimat świąt. Co to takiego? Czy z wiekiem ucieka? A jeśli tak, to czy na zawsze? Czy jest jakaś szansa na powrót tego uczucia, kiedy się było młodym chłopcem? * Pewnie nie, bo jest to związane z osobami, których po prostu nie ma. Coraz mniej ludzi spotyka się przy wigilijnym stole, coraz więcej pustych miejsc i ciepłych wspomnień… I wszystko jakby uboższe, mniej magiczne i kolorowe. Wiara w magię uciekła gdzieś po drodze. Nie umiałem jej zachować. Może jednak znajdzie się ktoś, kto sprawi, że znowu uwierzę…
Gdzie się podział ten klimat kilku przedświątecznych dni? Taki domowy klimat porządków, przygotowań, oczekiwania. Przecież było tak rodzinnie… A jest tak obco… To samo miejsce, zupełnie inaczej…

Samotnie… Trochę smutno. Zagubieni pośród innych w wielkim świecie obojętności, bierności, tłumionych marzeń i pragnień. I pewnie tylko na chwilę w święta, obudzimy się, by zaraz zasnąć, na następny rok swojego życia…

* tak.. niestety nie jestem już młodym chłopcem, choć czasami ciężko w to uwierzyć – i mi – i innym ;)

fou