Wydaje mi się, że choruję.

1) Na “bezsenność nocną” – o której bym się nie położył, a ostatnio kładę się nie wcześniej niż 3-4, przez dłuższą chwilę nie mogę zasnąć. Czasami trwa to pół godziny, czasami godzinę. Dziwi mnie to, ponieważ nigdy nie miałem problemów z zasypianiem. A nie jest to typowa bezsenność, bo później się dobudzić nie mogę :D

2) Na mózg – za dużo myślę, a myślenie nigdy nie wychodzi na zdrowie, a mi to już w szczególności. Potwierdzone wieloletnimi badaniami i obserwacjami. Niestety, nie znaleziono dla mnie żadnego leku.

3) Na serce – albo mnie straszą, albo próbują innych magicznych sztuczek, żeby mi stanęło… (serce, nie coś innego – takie małe sprostowanie, dla takiej jednej, co to by pewnie od razu o czymś innym pomyślała:D)

fou