Trochę się ostatnio zaniedbałem. Ale wcale nie mam zamiaru obiecywać poprawy. Początek tego roku przyniósł ze sobą coś niespodziewanego i zaskakującego, ale bardzo miłego. I może dlatego nie chcę mi się nic pisać… Troszeczkę wszystko wkoło się zmieniło, idzie do przodu i to chyba nawet w dobrym kierunku. Ale ale… nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej…To, że nic nie piszę, nie oznacza wcale, że nie czytam. Dość regularnie czytam blog Alexa i ostatnio, to znaczy dzisiaj, trafiłem na ciekawy post mówiący o ‘smakowaniu swoich marzeń’. Czytając, pomyślałem, że wielu osobom przydałaby się taka parodniowa kuracja związana z realizacją swoich marzeń i pragnień. Mi również. Bo przecież często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, czego tak naprawdę pragniemy w głębi duszy.

Alex pisze między innymi, “że tak naprawdę odczuwalną jakość naszego życia determinuje jakość naszych doznań i uczuć ?tu i teraz?” – mogę się pod tym podpisać obiema ręcami ;) Ostatnio przekonuje się o tym bardzo często…

Zastanawiam się tylko w jaki sposób można przeprowadzić taki eksperyment intensywnego próbowania życia. Tak bez niczyjej pomocy, we własnym zakresie… Chciałbym coś takiego zrobić jednak chyba nie potrafię. I choć generalnie wydaje mi się, że staram się żyć zgodnie ze swoimi marzeniami i pragnieniami to jednocześnie wiem, że jest to tylko namiastka tego, co naprawdę chciałbym, aby było.
Wielokrotnie zastanawiałem się nad przyczyną mojej bierności w wielu dziedzinach. Wiem, że często brakuje mi odwagi. Sił. Motywacji. Wiem, że coś mnie blokuje… i mam nadzieję, że w pewnym momencie to się zmieni, że uda mi się złamać tą blokadę (o ile jest ona tym, o czym myślę)… mam takie plany… Co prawda nie wiem, czy wszystko się uda tak, jakbym chciał, ale jak się postaram to tak będzie. Wszystko zależy ode mnie… no… prawie… ;)

Nawiązując jeszcze do słów Alexa dotyczących nieświadomości i nakłania przez środowisko do podejmowania decyzji, które nie zawsze muszą być dla nas korzystne… Ja bym stamtąd wyrzucił tryb przypuszczający. To prawda – są ludzie, którym ktoś pokazał, lub sami to odkryli, że naprawdę można żyć pełną piersią będąc naprawdę szczęśliwym i czerpać z życia całymi garściami uśmiech i dobrą energię. Wydaje mi się jednak, że większość ludzi niczego nie szuka, przyjmując różne wzorce, wartości oraz zachowania grupy i środowiska w jakim się wychowują i żyją, tłumiąc tym samym swoje wnętrze.

Ah.. jakbyśmy mogli być dziećmi – one wiedzą czego chcą i są po prostu sobą. Nie boją się marzyć, ani pragnąć rzeczy, które dorośli uważają za nierealne, a które dla nich są na wyciągnięcie ręki :) I oby każdy miał odrobinę dziecka w sobie bez względu na wiek…

BTW: Mógłby mnie ktoś kopnąć w cztery litery żebym otworzył oczy i siebie i nabrał trochę rozpędu ? :)

fou