Miało być o chorobie to będzie. Co według mnie jest chorobą narodową zaraz po alkoholizmie ? Pesymizm, marudzenie i narzekanie na wszystko oprócz siebie. Niestety sam czasem na to choruje ;)
Czasami słuchając ludzi na ulicy można dojść do wniosku, że w tym kraju nie ma po co żyć, bo to jest złe, tamto jeszcze gorsze i w ogóle bieda z nędzą. Właściwie, to nawet nie tylko w tym kraju, ale w ogóle całe życie to jedno wielkie pasmo porażek i nieszczęść, bo nawet kiedy było lepiej to i tak znalazło się milion powodów do tego, że jednak było źle.
Zastanawia mnie to, dlaczego niektórzy ludzie widzą wszędzie to, co jest niedobre, nieprzyjemne, niesatysfakcjonujące, to, co sprawia, że nie mają powodu do tego by się uśmiechnąć i powiedzieć, że są szczęśliwi. Zamiast otworzyć szerzej oczy, a przede wszystkim swój umysł i dopuścić myśli, że jednak to, z czym się spotykają na co dzień może mieć pozytywne aspekty, wolą trwać w swoich czarnych światach. Przecież wiadomo, że widzimy i czujemy w dużej mierze to, co chcemy, dlaczego więc nie zaprogramować siebie, by widzieć więcej pozytywów niż negatywów?
Nie rozumiem też dlaczego na pytanie “jak leci?” przeciętny Polak wypowiada długą listę nieszczęść jakie mu się przytrafiły i zdarzeń oraz osób, które przyczyniły się do jego kiepskiej sytuacji życiowej. Martwi mnie trochę fakt, że tak mało osób potrafi się cieszyć własnym życiem, a jeśli uważają, że nie jest ono spełnieniem ich marzeń, nic nie robią, by to zmienić.
Bo oprócz patrzenia, jest także działanie. Zamiast narzekać na wszystko, można spróbować znaleźć to, co należy poprawić w sobie, a potem starać się to zmieniać, by wpłynąć pozytywnie na nasze życie. Niestety nic się samo nie zrobi (wiem coś o tym;)), więc także nasz świat, w którym żyjemy sam się nie poprawi, jeśli nie zmienimy siebie i nie uwierzymy, że to jest możliwe.
I jak już wspomniałem, niestety i mi przytrafiają się chwile, w których przesadzam z narzekaniem. Staram się z tym walczyć i czasami mi się udaje. Staram się także zmieniać siebie, chociaż czasami wydaje mi się to jeszcze trudniejsze niż samo nie narzekanie, ale wierzę, że warto. Wiem, że jeszcze długa droga przede mną, ale mam wielką nadzieję, że stanę się człowiekiem inaczej patrzącym:)
Na koniec podaję linka do, moim zdaniem, ciekawego wpisu na blogu Kamila Cebulskiego, traktującego o tym, że lepiej zmieniać siebie niż świat wokół siebie
Uśmiech moim przyjacielem.
Tyle marudzenia na dzisiaj:P
kasia
Wednesday, 1st August 2007 :..: 21:16
Fajna maruda z Ciebie
;-)
Ja na codzien slucham ludzi jak to strasznie sie zadluzyli ,ze zyja wiecznie na kredyt…szkoda tylko ze nie mowia o tym, ze maja tyle aut ,ze na parkingu maja problem ktore jest ich,basen przy domu wymiarow olimpijskich i do tego konskie zdrowie…Tak..takie narzekanie to juz choroba o wymiarze swiatowym.A tak z przymrozeniem oka to takie powody do “narzekania “tez bym chciala chyba miec (choc wiem ze to nie wszystko;-)
fou
Wednesday, 1st August 2007 :..: 21:34
Hmm… a co z tymi pięknymi słowami i wiecznym uśmiechem oraz optymizmem amerykanów? Skończył się i znudziło im się robić dobrą minę do złej (?) gry? Czy może to po prostu było sztucznie rozdmuchane przez innych?
Co do powodów do narzekania, to ja bym chyba jednak wolał mały domek + jeden samochód i brak kredytów niż pływanie w kredytach.
Ale ja to tylko ja :)
kasia
Thursday, 2nd August 2007 :..: 16:10
Wszystko na pokaz tu,zycie,usmiechy…poprostu Ameryka…
(to nie narzekanie tylko stwierdzenie;-)