pętla

pojawia się znikąd, pomocna dłoń -
po cichu zaplata swe palce
wokół mojej szyi
bym nie mógł oddychać zbyt głęboko
by krew, nie mogła płynąć zbyt szybko
pomaga przetrwać nieuchronne,
nie zabijając, sprawia, że mniej boli
mniej łez się pojawia… i jest jakby ciszej
co nie znaczy, że nie boli wcale…

“opis” pewnego prezentu

Żeby Ci przypominał o uśmiechu
i kolorach otaczającego świata,
Marzeniach, do których warto dążyć
i dla których warto żyć,
Pragnieniach, które warto spełniać…

By przypominał w trudnych chwilach,
że warto się podnieść, wstać,
walczyć o to, by było lepiej…
bo zawsze może być lepiej…

By przypominał, że był ktoś taki,
kto o Tobie ciepło myślał
i dla kogo Twój uśmiech…
był tym najpiękniejszym i najmilszym…

Przyszłość zaczyna się właśnie teraz…

Dym

jest gęsty i duszący
coś musi się palić
próbuje wedrzeć się we mnie
a może stamtąd pochodzi ?
a może to ja stamtąd próbuję go wywalić ?
pozbawia zmysłów, paraliżuje
jak strach, ma jeszcze większe oczy
lecz to nie on, to ja sam
winny temu wszystkiemu
wszystko zabijam,
sił już nie mam by walczyć!
by stanąć w obronie marzeń i snów.

Pożegnanie

Zapamiętam Twój wzrok,
który przede mną chowałaś
Zapamiętam Twój dotyk,
choć krótki nietrwały
Zapamiętam Twoje dłonie
delikatne i ciepłe
Zapamiętam Twoje oczy
i kawałek duszy…

powinienem zapomnieć

powinienem o Tobie zapomnieć
jak zapomina się przykre chwile
powinienem o Tobie nie myśleć
jak nie myśli się o kluczu
przekręcanym codziennie w zamku
powinienem nie czuć
a jednak nie potrafię

zatańczyć chciała…

Zatańczyć chciała ze śmiercią
Z ciemnością, Panią nocy

Błagała o życie sprzedając duszę
Wołała o pomoc, lecz nikt nie przyszedł

Siedziała w próżni: sama i samotna
Samotna jak wtedy, gdy nie była sama

Pokochała noc.. a zaraz potem życie.

śpiący A

Widziałem śpiącego anioła będącego człowiekiem
Widziałem śpiącego człowieka będącego aniołem
I ona nim była
Aniołem marzeń

idąc ulicą, gwiazdy nadzieją

idąc ulicą widziałem ją jak
siedziała wpatrzona w rozgwieżdżone niebo
chciała znaleźć cząstkę swojej smutnej połamanej duszy
zagubiona, samotna i zapomniana,
przez wszystkich i przez najbliższych
sama w wielkim mieście, w małym parku pośrodku niczego

nie wiedziała co robić ani dokąd pójść
bezradna i bezsilna jak ofiara
zaciśnięta w paszczy wielkiego drapieżnika
unieruchomiona przez własne lęki

chciała zniknąć, otulić się mrokiem nocy
nie widzieć
nie czuć
bo po co? przecież wystarczająco boli

czuła się obco, jakby tu w ogóle nie pasowała
nie ten świat, nie ta rzeczywistość
nie to miejsce, nie ten czas
jakby znalazła się tu przez przypadek

przestała wierzyć w miłość, jakby istniała
tylko ta, którą można kupić
albo ta, oparta na kłamstwie i zdradzie

nie widziała nic w teraźniejszości, ani tym bardziej przyszłości
pustka, jedynie niewielka nadzieja
nadzieja na… właściwie sama nie wiedziała na co.
może na lepsze jutro
ale jakie jutro? co to jest jutro?
brak sensu istnienia, brak celu, do którego chciałaby dążyć

przez łzy zobaczyła spadającą gwiazdę
to spadł jej brakujący kawałek duszy
wstała i wyruszyła w nową drogę

nocny koszmar

koszmar dzisiejszej nocy…

[więcej] »





wariatkowo || RSS 2 || Komentarze RSS 2 || RSS 0.92 || Atom
Zawartość bloga objęta jest licencją Creative Commons 2.5.