poranek innego dnia
Tuesday, 4th September 2007 :..: 10:03 by fou
Śniadanie zjedzone, kawa zrobiona, poczta sprawdzona, wiadomości przeczytane… to chyba już pora zacząć coś robić?
Śniadanie zjedzone, kawa zrobiona, poczta sprawdzona, wiadomości przeczytane… to chyba już pora zacząć coś robić?
Dobranoc.
Bo co to w ogóle znaczy dobra noc?
Bo dobra noc to znaczy spokojna i bez koszmarów,
Gdy anioł czuwa nad Twoim snem i nie dopuszcza niczego złego.
To taka noc, która pozwoli odpocząć duchowi i ciału, i zregenerować siły.
Bo dobra noc to taka noc, gdy ktoś zasypia obok Ciebie i budzi się rano.
Gdy przytula i głaszcze w ten jedyny sposób, zarezerwowany tylko dla Ciebie.
I wiesz, że jesteś dla tej osoby kimś wyjątkowym i niepowtarzalnym.
Bo dobra noc to taka noc, gdy gwiazdy i księżyc świecą dla Ciebie.
A rano budzisz się z uśmiechem na buzi i pełnią energii do czynienia dobra.
Dobranoc życzą
… i fou
Miało być o chorobie to będzie. Co według mnie jest chorobą narodową zaraz po alkoholizmie ? Pesymizm, marudzenie i narzekanie na wszystko oprócz siebie. Niestety sam czasem na to choruje ;)
Czasami słuchając ludzi na ulicy można dojść do wniosku, że w tym kraju nie ma po co żyć, bo to jest złe, tamto jeszcze gorsze i w ogóle bieda z nędzą. Właściwie, to nawet nie tylko w tym kraju, ale w ogóle całe życie to jedno wielkie pasmo porażek i nieszczęść, bo nawet kiedy było lepiej to i tak znalazło się milion powodów do tego, że jednak było źle.
Zastanawia mnie to, dlaczego niektórzy ludzie widzą wszędzie to, co jest niedobre, nieprzyjemne, niesatysfakcjonujące, to, co sprawia, że nie mają powodu do tego by się uśmiechnąć i powiedzieć, że są szczęśliwi. Zamiast otworzyć szerzej oczy, a przede wszystkim swój umysł i dopuścić myśli, że jednak to, z czym się spotykają na co dzień może mieć pozytywne aspekty, wolą trwać w swoich czarnych światach. Przecież wiadomo, że widzimy i czujemy w dużej mierze to, co chcemy, dlaczego więc nie zaprogramować siebie, by widzieć więcej pozytywów niż negatywów?
Nie rozumiem też dlaczego na pytanie “jak leci?” przeciętny Polak wypowiada długą listę nieszczęść jakie mu się przytrafiły i zdarzeń oraz osób, które przyczyniły się do jego kiepskiej sytuacji życiowej. Martwi mnie trochę fakt, że tak mało osób potrafi się cieszyć własnym życiem, a jeśli uważają, że nie jest ono spełnieniem ich marzeń, nic nie robią, by to zmienić.
Bo oprócz patrzenia, jest także działanie. Zamiast narzekać na wszystko, można spróbować znaleźć to, co należy poprawić w sobie, a potem starać się to zmieniać, by wpłynąć pozytywnie na nasze życie. Niestety nic się samo nie zrobi (wiem coś o tym;)), więc także nasz świat, w którym żyjemy sam się nie poprawi, jeśli nie zmienimy siebie i nie uwierzymy, że to jest możliwe.
I jak już wspomniałem, niestety i mi przytrafiają się chwile, w których przesadzam z narzekaniem. Staram się z tym walczyć i czasami mi się udaje. Staram się także zmieniać siebie, chociaż czasami wydaje mi się to jeszcze trudniejsze niż samo nie narzekanie, ale wierzę, że warto. Wiem, że jeszcze długa droga przede mną, ale mam wielką nadzieję, że stanę się człowiekiem inaczej patrzącym:)
Na koniec podaję linka do, moim zdaniem, ciekawego wpisu na blogu Kamila Cebulskiego, traktującego o tym, że lepiej zmieniać siebie niż świat wokół siebie
Uśmiech moim przyjacielem.
Tyle marudzenia na dzisiaj:P
… ale pewnie będzie później (może jutro?)
Drugi dzień jest tak gorąco i zaczyna mi to przeszkadzać. Chyba jednak nie lubię aż takich upałów. A może to kwestia miejsca siedzenia, bo nad morzem by mi to pewnie nie przeszkadzało. Zresztą tam jest trochę chłodniej jednak. Więc, jak już wspomniałem, upał mi doskwiera dość bardzo… Dzisiaj mam większego lenia niż zwykle i zrobiłem naprawdę mało z tego, co robię :P No i w ogóle poza tym to raczej nic nowego ;] Nie ma się nad czym rozwodzić, a mi się odechciało pisać, bo myślałem, że mam więcej do napisania, a tak naprawdę to nie mam, więc pozdrowię wszystkich, którzy tu trafią i do zobaczenia w kolejnej notce :]
Dzisiaj zrobiłem małą przeprowadzkę na inny serwer. Mam wrażenie jakby trochę szybciej działał, co jest oczywiście plusem, ale jak to wyjdzie – zobaczymy. Mam jednak nadzieję, że będę trochę więcej pisał niż ostatnio. Na pewno będę się starał. Sam dla siebie przede wszystkim:)
Pozdrawiam was, jeśli jeszcze tu zaglądacie!:)
Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby,
kiedy będziesz siedział obok niej i
będziesz wiedział że ona nigdy nie będzie Twoja.
Joey: So what is the best ending in all of literature? Don’t say Ulysses. Everyone says Ulysses.
Professor David Wilder: That’s easy. Sentimental education by Flaubert.
Joey: And what happens?
Professor David Wilder: Nothing, really. Just two old friends sitting around remembering the best thing that never happened to them.
Joey: How do you remember something that never happened?
Professor David Wilder: Fondly. You see, Flaubert believed that anticipation was the purest form of pleasure… and the most reliable. And that while the things that actually happen to you would invariable disappoint, the things that never happened to you would never dim. Never fade. They would always be engraved in your heart with a sort of sweet sadness.
Miałem coś dzisiaj napisać, bo zauważyłem, nie wiem czemu jakąś większą liczbę odsłon. Zacząłem pisać i… po chwili skończyłem. Nie wyszło nic ciekawego, co byłoby warte zamieszczenia… chociaż podobno dobrze się wychylać i nie warto myśleć, że się nie ma z czym… to ja jednak tak myślę… a przynajmniej nie umiem niczego ubrać w słowa. Cóż, takie czasy… może wiosna coś zmieni.. Razem z wiosną przychodzi nadzieja, a nadzieja ważna jest… I tak się też zastanawiam czy w końcu skończę pisać notkę, którą zacząłem jeszcze w zeszłym roku… ;) kiedyś na pewno…
Wypatruję wiosny już od dłuższego czasu. Po prostu mam dość. Dość zimy, dość śniegu i tego, że mi ciągle zimno siedząc w domu. Chcę móc iść w końcu połazić wieczorem po mieście i posiedzieć na ławce, nie martwiąc się o skostniałe ręce i o to, że jest ogólnie zimno. Wkurwia mnie ta zima i mam jej już dość. Naprawdę. I jeszcze jej się padać dzisiaj zachciało. Jakby nie mogła zostawić mnie w spokoju i przyjść na chwilę za rok.
moje plany na wieczór:
za jakąś chwilę pójdę spać, potem odpiszę na meila, potem będę dalej spał, w między czasie wypije kawę, albo dwie, zjem parę prochów, wypije syropek, zjem pół czekolady, albo więcej, a potem jeszcze parę cukierków :]
a w ogóle jestem dzisiaj monotematyczny:)