wiosna?

Wypatruję wiosny już od dłuższego czasu. Po prostu mam dość. Dość zimy, dość śniegu i tego, że mi ciągle zimno siedząc w domu. Chcę móc iść w końcu połazić wieczorem po mieście i posiedzieć na ławce, nie martwiąc się o skostniałe ręce i o to, że jest ogólnie zimno. Wkurwia mnie ta zima i mam jej już dość. Naprawdę. I jeszcze jej się padać dzisiaj zachciało. Jakby nie mogła zostawić mnie w spokoju i przyjść na chwilę za rok.

umierająco chory wariat

moje plany na wieczór:

za jakąś chwilę pójdę spać, potem odpiszę na meila, potem będę dalej spał, w między czasie wypije kawę, albo dwie, zjem parę prochów, wypije syropek, zjem pół czekolady, albo więcej, a potem jeszcze parę cukierków :]

a w ogóle jestem dzisiaj monotematyczny:)

“chyba”

Pusto tu i cicho ostatnio, więc ‘napiszę’ parę słów w postaci piosenki, która ostatnio bardzo mi się podoba ;>

Podaruj mi coś czego nie
Zdobędę sama
A wtedy ja szepnę Ci
Możesz mnie dotknąć

Może pozwolę Ci byś ze mną budził się
Może powiem Ci jakie lubię wino
Może pozwole Ci zapalić świeczkę
Gdy w pewną zimową noc
Zgaśnie światło

Hey “Chyba”

przeżyłem to nie raz…

Od niedawna jestem testerem nowego, czwartego operatora komórkowego ;) Dostałem telefon i mogę za darmo sobie korzystać, najlepiej z treści multimedialnych. No i w ogóle mają jakąś tam stronę swoją itp. Są tam też blogi no i troszkę tam piszę, więc w sumie jakby ktoś chciał to zapraszam na tego innego bloga ;)

Oprócz tego zostałem także konsultantką Avonu. Dokładnie – konsultantką, a nie konsultantem. Tak przynajmniej mam napisane w papierach, co mnie trochę dziwi. Taka lekka dyskryminacja w drugą stronę, ale co tam… całkiem ciekawa zabawa ;)

No to na koniec przejdę do tego, co chciałem w sumie napisać…

Choć już nie raz coś takiego przeżyłem, to cały czas mnie to dziwi… jak bardzo jedni ludzie wpływają na nastrój i samopoczucie innych. Czasami nieświadomie. I w ciągu trzech sekund z super dobrego, pozytywnego nastroju można poczuć się zajebiście smutnym i wkurwionym. Albo na odwrót. Lepiej w tą drugą stronę :)

próba poznania

patrzę…
by zobaczyć Twoje wnętrze
poznać to, co jest ukryte
zaprzyjaźnić się z Twoimi
najskrytszymi myślami i uczuciami
by wiedzieć
kiedy się uśmiechasz,
a kiedy płaczesz…

jak posmakować swoich marzeń ?

Trochę się ostatnio zaniedbałem. Ale wcale nie mam zamiaru obiecywać poprawy. Początek tego roku przyniósł ze sobą coś niespodziewanego i zaskakującego, ale bardzo miłego. I może dlatego nie chcę mi się nic pisać… Troszeczkę wszystko wkoło się zmieniło, idzie do przodu i to chyba nawet w dobrym kierunku. Ale ale… nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej…To, że nic nie piszę, nie oznacza wcale, że nie czytam. Dość regularnie czytam blog Alexa i ostatnio, to znaczy dzisiaj, trafiłem na ciekawy post mówiący o ‘smakowaniu swoich marzeń’. Czytając, pomyślałem, że wielu osobom przydałaby się taka parodniowa kuracja związana z realizacją swoich marzeń i pragnień. Mi również. Bo przecież często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, czego tak naprawdę pragniemy w głębi duszy.

Alex pisze między innymi, “że tak naprawdę odczuwalną jakość naszego życia determinuje jakość naszych doznań i uczuć ?tu i teraz?” – mogę się pod tym podpisać obiema ręcami ;) Ostatnio przekonuje się o tym bardzo często…

Zastanawiam się tylko w jaki sposób można przeprowadzić taki eksperyment intensywnego próbowania życia. Tak bez niczyjej pomocy, we własnym zakresie… Chciałbym coś takiego zrobić jednak chyba nie potrafię. I choć generalnie wydaje mi się, że staram się żyć zgodnie ze swoimi marzeniami i pragnieniami to jednocześnie wiem, że jest to tylko namiastka tego, co naprawdę chciałbym, aby było.
Wielokrotnie zastanawiałem się nad przyczyną mojej bierności w wielu dziedzinach. Wiem, że często brakuje mi odwagi. Sił. Motywacji. Wiem, że coś mnie blokuje… i mam nadzieję, że w pewnym momencie to się zmieni, że uda mi się złamać tą blokadę (o ile jest ona tym, o czym myślę)… mam takie plany… Co prawda nie wiem, czy wszystko się uda tak, jakbym chciał, ale jak się postaram to tak będzie. Wszystko zależy ode mnie… no… prawie… ;)

Nawiązując jeszcze do słów Alexa dotyczących nieświadomości i nakłania przez środowisko do podejmowania decyzji, które nie zawsze muszą być dla nas korzystne… Ja bym stamtąd wyrzucił tryb przypuszczający. To prawda – są ludzie, którym ktoś pokazał, lub sami to odkryli, że naprawdę można żyć pełną piersią będąc naprawdę szczęśliwym i czerpać z życia całymi garściami uśmiech i dobrą energię. Wydaje mi się jednak, że większość ludzi niczego nie szuka, przyjmując różne wzorce, wartości oraz zachowania grupy i środowiska w jakim się wychowują i żyją, tłumiąc tym samym swoje wnętrze.

Ah.. jakbyśmy mogli być dziećmi – one wiedzą czego chcą i są po prostu sobą. Nie boją się marzyć, ani pragnąć rzeczy, które dorośli uważają za nierealne, a które dla nich są na wyciągnięcie ręki :) I oby każdy miał odrobinę dziecka w sobie bez względu na wiek…

BTW: Mógłby mnie ktoś kopnąć w cztery litery żebym otworzył oczy i siebie i nabrał trochę rozpędu ? :)

coś się zaczęło nowego

I skończył się 2006 rok. Jakby trochę w przestoju, a jednak parę dość ważnych rzeczy się wydarzyło. Pewien etap się skończył, inny się pewnie właśnie kończy… Jak to w życiu podobno – wszystko się zmienia, nic nie stoi w miejscu. Jedni się pojawili, inni odeszli lub odchodzą… Jedni byli powodem smutku, by inni mogli wywołać uśmiech na twarzy. Ale to już było i stało się historią.
Przede mną nowy rozdział – obym go umiał dobrze napisać…

I zaczął się kolejny, Nowy Rok. I oby był lepszy od minionego. Szczęśliwy, ze spełnionymi marzeniami…

Wariatów hymn na rok 2007 ;)

Wszystkim, którzy tu zaglądają, a komu nie złożyłem jeszcze noworocznych życzeń – życzę, by ten rok był rokiem prawdziwie szczęśliwym :)

… the truth

is out there…

choruje

Wydaje mi się, że choruję.

1) Na “bezsenność nocną” – o której bym się nie położył, a ostatnio kładę się nie wcześniej niż 3-4, przez dłuższą chwilę nie mogę zasnąć. Czasami trwa to pół godziny, czasami godzinę. Dziwi mnie to, ponieważ nigdy nie miałem problemów z zasypianiem. A nie jest to typowa bezsenność, bo później się dobudzić nie mogę :D

2) Na mózg – za dużo myślę, a myślenie nigdy nie wychodzi na zdrowie, a mi to już w szczególności. Potwierdzone wieloletnimi badaniami i obserwacjami. Niestety, nie znaleziono dla mnie żadnego leku.

3) Na serce – albo mnie straszą, albo próbują innych magicznych sztuczek, żeby mi stanęło… (serce, nie coś innego – takie małe sprostowanie, dla takiej jednej, co to by pewnie od razu o czymś innym pomyślała:D)

pętla

pojawia się znikąd, pomocna dłoń -
po cichu zaplata swe palce
wokół mojej szyi
bym nie mógł oddychać zbyt głęboko
by krew, nie mogła płynąć zbyt szybko
pomaga przetrwać nieuchronne,
nie zabijając, sprawia, że mniej boli
mniej łez się pojawia… i jest jakby ciszej
co nie znaczy, że nie boli wcale…

“opis” pewnego prezentu

Żeby Ci przypominał o uśmiechu
i kolorach otaczającego świata,
Marzeniach, do których warto dążyć
i dla których warto żyć,
Pragnieniach, które warto spełniać…

By przypominał w trudnych chwilach,
że warto się podnieść, wstać,
walczyć o to, by było lepiej…
bo zawsze może być lepiej…

By przypominał, że był ktoś taki,
kto o Tobie ciepło myślał
i dla kogo Twój uśmiech…
był tym najpiękniejszym i najmilszym…

Przyszłość zaczyna się właśnie teraz…





wariatkowo || RSS 2 || Komentarze RSS 2 || RSS 0.92 || Atom
Zawartość bloga objęta jest licencją Creative Commons 2.5.
Data Recovery